Cienie Inglot - moje przemyślenia...

Witajcie :*

    W kwestii inglotowskich cieni, nie  jestem lakiem dopiero rozpoczynającym przygodę z nimi. Pracuję na nich od co najmniej 4 lat więc myślę, że mogę się wypowiedzieć na ich temat.
Ogólnospołeczna opinia głosi, że Inglot do tańszy odpowiednik M.A.C.'a (do tej opinii odnieść się nie mogę, ponieważ jeszcze nie było mi dane używać cieni M.A.C.'a) że nie ma sobie równych w tym przedziale cenowym i takie tam same ochy i achy.
Nie byłabym tego taka pewna. :]
Na początku przedstawię Wam moje cienie.





Cienie perłowe - są bardzo jakości. Pigmentacja świetna, bardzo dobrze się ze sobą łączą, rozcierają. Powiem szczerze, że bardzo lubię na nich pracować, bo praca z nimi to sama przyjemność.
(od dołu 454, 395,402,407)

Cienie DS i Matt - i tutaj zaczynają się schody. Cienie mają dobrą pigmentację. Przez max. 3 miesiące użytkowania. Potem dziwnym trafem ją tracą. Źle nakładają się na powieki, strasznie się osypują. Podczas rozcierania tracą kolor. Na powiece tworzą się nieestetyczne prześwity. Używanie ich jest dla mnie zwykłym utrapieniem. Nienawidzę ich używać. Nie polecam, nigdy więcej nie kupię. Amen. 
 

 (od lewej : 456DS, 494DS, 487DS)


(biały na dole 496DS, od lewej : 486DS, 375M, 356M)

      Podsumowując - nie mam bladego pojęcia, skąd wzięła się taka opinia, że cienie Inglota są rewelacyjne, idealne. Może z tego, że ludzie często boją się wyłamać spod ogólnoprzyjętej opinii społecznej. Ja jednak uważam, że gdy jest taka potrzeba, warto iść pod prąd. :) Także jak dla mnie, kupowanie cieni Inglota o innej formule niż pearl to zwykła strata pieniędzy. Ja bardzo zraziłam się do tych cieni i mam wrażenie, że nie zdecyduję się na zakup kolejnych. 

A co Wy myślicie na ich temat?

Pozdrawiam,
Marta


9 komentarze:

tylkokasia pisze...

Ja w ogóle mam inne odczucia. U mnie wszystkie cienie po mimo upływu czasu trzymają się świetnie. Biały mat swoją pigmentacją przebija wszystkie białe maty jakie miałam okazję użytkować. Mam go już długo - spokojnie koło roku a dalej krycie idealne. Żadnych prześwitów nie tworzą. Wszystkie formuły zachowują mi się tak samo jak na początku. Co prawda ja używam cieni tylko i wyłącznie na bazę więc może stąd moje odczucia są inne niż Twoje ?

Independent Woman pisze...

I ja używam ich tylko na bazie.
Nie mam pojęcia dlaczego tak jest, ale to nie zmienia faktu, że ich nie lubię i to co wyżej napisałam to moje odczucia względem nich.
Zraziłam się i jak wyżej napisałam - więcej nie kupię.
Pozdrawiam;*

merczens pisze...

ja nie mam aż takiego porównania mam zaledwie 3 kolory ale bardzo je lubię. i nic dziwnego się z nimi nie dzieje (jeden Pearl i dwa DS). ale zakochałam się z wzajemnością w paletkach Sleek i przestałam kupować inne cienie ostatnio. buźka :)

Independent Woman pisze...

Ja tak samo - dziś przyszła mi Oh So Special. Rewelacja. Chcę jeszcze zamówić sobie Monaco. Cienie Sleeka w tym momencie są moimi ulubionymi, mimo tego, że tak się osypują.
Buźka :*

Basia8212 pisze...

U mnie ostatnio paletka OH So Special przebiła wszystkie inne cienie, ale Ingloty bardzo bardzo lubię:-)

Beauty Wizaz pisze...

ja u siebie nie zauważyłam żeby po paru miesiącach cienie traciły pigmentację. Mam w swoich zbiorach naprawdę stare cienie i są tak samo dobre jak parę lat temu :) nie ma mowy o żadnych prześwitach:)

Independent Woman pisze...

Ja być może trafiłam na takie egzemplarze... Nie ważne. Nie lubię dziadów i już ;]

migotka pisze...

ja mam JEDEN cień z Inglota, nr 407 perłowy i jest super! szczególnie teraz na lato:) też słyszałam że te perłowo jakościowo są najlepsze.

Silloe pisze...

Używam DS, Mattów i Perłowych i każde z nich spisują się świetnie :) zresztą bardzo lubię te 2 pierwsze formuły.

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook