Ekspresowy przegląd moich rozświetlaczy

Dziś przygotowałam dla Was przegląd moich rozświetlaczy. Od ok 2-3 lat, nie wyobrażam sobie bez nich makijażu. Nadają twarzy świeżości, promienności i zdrowego blasku w miejscach w których jest on pożądany. Ja zwykle nakładam do wzdłuż linii kości policzkowej (a raczej odrobinę nad nią), nad łuk Kupidyna i często też nad łuki brwiowe i sam środek nosa.

Tak prezentuje się na dziś dzień mój zbiór. 



1. Essence, LE Crystalliced


Od samego początku byłam bardzo sceptycznie do niego nastawiona. Daje przepiękny efekt tafli srebrno-białej wody, ale gdy nie utrwalę go meteorytami z buzi znika po ok. 4-5 godzinach. Z meteorytami trzyma się cały Boży dzień. Nakładam go palcem i lekko wklepuję w wybranym miejscu. Denerwuje mnie w nim to, że jedna pełna pompka wystarczyłaby na obfite wysmarowanie całej twarzy. Trzeba z nim uważać. Lubię i w ostatnim czasie bardzo często go używam.

2. Inglot AMC #83


To jest już moje drugie opakowanie tego produktu. Wróciłam do niego, ponieważ mam z nim same miłe wspomnienia. Daje bardzo ładny, dość mocny efekt (szkoda, że na zdjęciu on znikł). Trzyma się bardzo długo, pod wpływem czasu nie wędruje po całej twarzy. Jedyne co mnie w nim zaskoczyło, to faktura. Jest dość twardy i zrobienie swatcha to nie lada wyzwanie. Poprzednie opakowanie wydaje mi się, że było zdecydowanie bardziej miękkie. W każdym bądź razie, pędzel sobie z nim radzi i praca z nim to sama przyjemność. Kolor? W zależności z której części mozaiki produkt pobierzemy. Góra - chłodny odcień, dół - ciepły. 

3. Essence LE Circus Circus


To stosunkowo najświeższy produkt w mojej kolekcji rozświetlaczy. Dostałam go między innymi od mojego narzeczonego z okazji Dnia Kobiet. Chodziłam koło niego i chodziłam, bojąc się jego złotego koloru. Zdecydowanie niepotrzebnie. Na twarzy wygląda zjawiskowo. Nie potrafię określić, jak bardzo mi się podoba to, co robi z twarzą. Niesamowicie ją ociepla, rozpromienia. Latem, na opalonej skórze będzie wyglądał jeszcze lepiej. Co do trwałości i innych jego właściwości nie będę się jeszcze wypowiadać. 

4. Essence LE Vampire's Love


Gdy po raz pierwszy zobaczyłam zapowiedź tej LE wiedziałam, że ten rozświetlacz musi znaleźć się w mojej kosmetyczce. I znalazł. Produkt daje niesamowicie subtelny blask, który dla niektórych może być zbyt subtelny. Ma bardzo ciepły, beżowo-złoty odcień który jakby nie było, koloryzuje nasze policzki. W towarzystwie różu w różowym kolorze nie sprawdza się. Jako samodzielny produkt docelowo na nie, już bardziej.  Na razie go nie używam, ponieważ jest zbyt ciemny i nałożony nad linię kości policzkowych wygląda groteskowo. Latem będzie idealny. 
P.S.: Dla osób z bardzo suchą, zmęczoną cerą może okazać się fajnym pudrem wykańczającym na całą twarz. 

5. Wypiekany puder mineralny JOKO #J04


Kolejny produkt, który zimową porą może zastąpić róż do policzków. Daje lekki, brzoskwiniowo-beżowy kolor i przepiękną perłową poświatę. Trzyma się w miarę długo. Niestety muszę przyczepić się do okropnego opakowania. Napisy który niegdyś widniały na wieczku, w bardzo szybkim czasie się zmazały. Sam puder, odkleił się od opakowania i teraz muszę na niego uważać, by podczas użytkowania nie wyleciał z niego i nie pokruszył się. Na początku bardzo ciężko było odtworzyć klapkę i nie raz połamałam sobie na niej paznokcie.

6. Yves Saint Laurent Palette Pink Celebration


Opakowanie, grawer, kolor... To wszystko skusiło mnie do zakupu tego produktu. I powiem szczerze, że nie żałuję. Idealny na zimową porę, gdy nasza cera nie jest opalona. Nadaje mikroskopijny odcień różu, taflę wody dopełnioną niewielkimi drobinkami. W połączeniu z różowym różem do policzków, rozświetlającym makijażem oka wygląda obłędnie. Żyję w przekonaniu, że nigdy mi się nie skończy.

7. e.l.f. blush, gotta glow


Mam go z wymianki i używam od czasu do czasu. Nie dlatego, że daje brzydki efekt (złoto-żółta tafla). Nie dlatego też, że utrzymuje się krótko (daje radę jakieś 7h). Nie mogę przeżyć tego, że jest taki miękki i tak okropnie się sypie przy nakładaniu. Policzki, nos, broda, dekolt, spodnie. Nie, dziękuję. 

 A Wy macie swoje ulubione rozświetlacze? Który możecie mi polecić? :)

Pozdrawiam, 
Marta

14 komentarze:

Świat Wery pisze...

sporo sporo, ja w sumie nie mam żadnego, znaczy się jest jeden w kremie Anew

*Natalia* pisze...

Świetny wpis, uwielbiam rozświetlać twarz :) Mój ulubiony to Mgła pudrowa z Paese :)

Sylwiaa pisze...

nie posiadam zbyt duzo rozświetlaczy niestety . ale mysle ze notka bardzo przydatna ;)
u mnie raczej konczy się na korektorze, podkłdzie, pudrze i tuszu ;)

Immenseness pisze...

ja to właściwie mam tylko kulki rozświetlające... pora to zmienić :P

saharu pisze...

fajne ja musze też kupić z sensiQu ponoć kulki są fajne

Gray pisze...

Ja jeszcze nie umiem obsługiwać takich cudeniek i żadnego nie posiadam, ale widzę, że muszę to szybko nadrobić ;)

Taml pisze...

Lubię rozświetlacz z Essence ;)

Kaśq. pisze...

ja nie lubie rozsiwetlaczy.. jakos mnie odrzucaja sama nie wiem czemu :D

Beauty Wizaz pisze...

ten z Inglota najbardziej mi się podoba :)

Donia pisze...

Również mam roświetlacz Circus Circus. Uważam, że jest trwały, ponieważ nie macając twarzy nieustannie, da radę przetrwać z 6,7h :) Ale tak jak Ty, nie mogę się doczekać lata, bo wtedy będzie wyglądał bosko na opalonej skórze :)

Karola pisze...

Świetna kolekcja:) Ja jestem uzależniona od rozświetlaczy szczególnie tych z limitowanek;)

Shopaholic dream pisze...

trochę tego masz:) mam niektóre- circus też jest u mnie nowym nabytkiem i jeszcze go nie używałam, ale przyznaję, że efekt mi się podoba:) ja w sumie nie mam swojego ulubionego rozświetlacza;) biorę ten, który jest akurat pod ręką:D

pozdrawiam :)
http://shpcdream.blogspot.com/

Basia8212 pisze...

Wow,sporo tego,ja lubię rozświetlacz ale bez drobinek,musi być drobno zmielony,acha i wyssłałam ci meila;-):*

Makeupkama pisze...

Wow sporo tego masz:)
Jakoś najbardziej wpadł mi w oko,ten z joko:)
Mam z essence ten w pompce i jestem zadowolona:)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook