Kilka drobnych recenzji.

Intensywne zużywanie zalegających kosmetyków skłoniło mnie do refleksji na ich temat. Na pierwszy rzut idą :


1. Podkład matujący Avon (cena ok. 20zł) - przed kuracją antytrądziikową, gdy moja skóra była bardzo wrażliwa z lekkimi zaczerwienieniami i tendencją do błyszczenia w strefie "T" spisywał się niezwykle dobrze. W tym momencie, gdy leki przeciwtrądzikowe mocno wysuszyły mi pewnie partie twarzy spisuje się beznadziejnie. Podkreśla każdą suchą skórkę, waży się w wysuszonych miejscach. Nałożony palcami daje lekkie krycie, natomiast przy użyciu pędzla średnie w kierunku mocnego. Trwałość? Całkiem w porządku - ok. 5-6 godzin bez poprawek pudrem czy też bibułkami matującymi. Polecam cerom normalnym i mieszanym. 

 
2. Korektor w kremie Inglot AMC nr 64 (cena ok. 24zł)  - kupiłam go już dawno i tak na prawdę używam z przymusu. Po raz kolejny sprawdziła się moja teza, że Panie w moim Inglocie zupełnie nie znają się na swojej pracy. Poprosiłam korektor pod oczy - dostałam ten, który zupełnie się tam nie nadaje. Włazi w zmarszczki ale kryje mocno, to prawda. Po za tym, zmatowienie go to nie lada wyzwanie. Kolor ponoć miał być idealny. Nadaje się tylko i wyłącznie dla trupio-bladych cer. Jako korektor na niedoskonałości, używam go tylko do wielkiego dzwonu, ponieważ tak jak powiedziałam - zmatowienie go to orka na ugorze. (Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja dot. zakupów w Inglocie. Poprosiłam pędzel "6SS do rozcierania cieni" po czym ekspedientka spojrzała na mnie z zażenowaniem i odparła "6SS do rozcierania? Pierwsze słyszę [tutaj pojawił się ironiczny uśmiech]. Do rozcierania to tylko 13P". I tutaj ja nie umiałam powstrzymać swojego zażenowanego uśmiechu... )



3. Róż żelu z LE Vampire's Love Essence - ten produkt wywołał u mnie kilka różnych ,skrajnych emocji. Pierwsze - podniecenie, zafascynowanie. Trwało one mniej więcej przez ok. trzy-cztery użycia. Dalej był zawód - nie oszukujmy się, nie jest najprzyjemniejszy w aplikacji (brudzi paluchy a później ciężko je domyć, przy niedokładnym rozsmarowaniu potrafi zrobić placki, plamy, szybko zasycha) i odszedł w kąt. Od ok. tygodnia używam go właściwie codziennie i muszę stwierdzić, że znów zachwycił. Dalej uważam, że jego aplikacja nie należy do najłatwiejszych ale efekt i trwałość są zdecydowanie jej warte. Przepiękny, świeży i dziewczęcy rumień utrzymujący się dłużej niż nie jeden podkład. Uwielbiam.


4. Brązowy żel stylizujący do brwi Wibo (cena ok. 10zł)  - bardzo wygodna metoda na ujarzmienie brwi. Chyba tyle zachwytów na jej temat. Po pierwsze - do wyboru mamy tylko jeden kolor, który może pasować jedynie szatynkom i brunetkom. Blondynki mogą wyglądać w nim karykaturalnie. Dalej - żel zawiera w sobie uwaga... drobinki. To zaskoczyło mnie w nim najbardziej. Na szczęście w świetle dziennym nie są bardzo widoczne. Gorzej ze zdjęciami ;] I na koniec, niesamowicie wielka szczota którą ciężko się manipuluje i łatwo pobrudzić miejsce pod i nad łukiem brwiowym. Drugi raz na pewno już tego żelu nie kupię. 





Interesują Was takie krótkie, zbiorcze recenzje?

Pozdrawiam, 
Marta

19 komentarze:

Izabela pisze...

A tak się czaiłam na ten żel do brwi. Teraz to już na pewno nie kupię. Nie no, brokat na brwi, bez przesady ;/ Szkoda.

Ilusive pisze...

Bardzo fajny sposób recenzji, miło się czyta i szybko. Co do żelu do brwi to bardzo polecam Ci żel z Delii - jest wg mnie po prostu najlepszy.

Beauty Wizaż pisze...

dobrze że nie skusiłam się na ten róż, wiele dziewczyn go chwaliło ;-)

Ev pisze...

Chciałam kupić korektor z tej serii, tyle, że zielony, na naczynka, ale teraz to nie wiem czy warto... Chyba poszukam czegoś w innych firmach.
A żel do brwi też za mną chodzi, ale te drobinki są straszne O.o Chyba pozostanę przy mojej starej, dobrej Delii.

Kolorowy Pieprz pisze...

to nic, Pani w Inglocie zapytana o pędzel duo fibre do podkładu....wsysmiała mnie, powiedziała że tylko języczkowy, ze skunks jest do sypkich produktow i wręcz mnie zabiła wzrokiem

Kaśq. pisze...

Dla mnie ten podklad z Avonu to byl poprostu OLEJ ;/ swiecilam sie po nim straszliwie, nawet gdy nakladalam wieksza warstwe pudru :x

Badzynka pisze...

a jak leczysz trądzik? Bo obecnie sama się z tym męczę :(

emiliiak pisze...

super notka :))

Badzynka pisze...

mogłabys wrzucić zdjęcia przed i po zastosowaniu tego żelu do brwi?

Independent Woman pisze...

Erytromecyna na dzień, na noc Epi Duo :)

Independent Woman pisze...

Ok, w najbliższej notce pokażę :)

Independent Woman pisze...

A u mnie właśnie nie. Bardzo ładnie matowi skórę :)
Być może masz skórę tłustą i dlatego tak się dzieje...

Independent Woman pisze...

Haha :D Uwielbiam te kobitki :D

Independent Woman pisze...

I ja skuszę się na Delię :)

Magdawe pisze...

Właśnie chciałam kupić ten żel do brwi ale szczota mnie przeraziła i zrezygnowałam. Nadal moje brwi będą musiały znosić brązowy cień ;)
Zapraszam do mnie na wyczekiwaną notkę o podkładach :)

Badzynka pisze...

dziękuję za odp ;) :*

Makeupkama pisze...

Ja nie potrafię nałożyć tego różu w żelu,zawsze robię placki:)

Paulina pisze...

mi się ta nowa woda bardzo podoba, jest lekka i będzie idealna na lato :)
nuta głowy: różowy pieprz, zielony jaśmin, różowa piwonia
nuta serca: kwiat pomarańczy, róża, budleja
nuta bazy: drzewo sandałowe, wanilia, piżmo

Independent Woman pisze...

Dzięki za odpowiedź! Nie jest droga, więc pewnie się na nią skuszę :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook