RECENZJA : Bielenda ORZECH & BURSZTYN, nawilżający krem udoskonalający z lekkim podkładem + ROZDANIE

Ok. miesiąc temu podjęłam współpracę z firmą Bielenda. W związku z nią, otrzymałam od nich dwa produkty : krem z lekkim podkładem, o którym będzie dziś oraz brązujący mus do ciała o którym opowiem Wam, jak jeszcze trochę go potestuję.

Tak się złożyło, że ów krem bb znam, mam i stosuję od co najmniej 3-4 miesięcy. Moje zdanie na jego temat jest już wyrobione dawno.
Chętnych zapraszam do zapoznania się z moją opinią.





 OPAKOWANIE : klasyczna tubka, zawierająca 40 ml produktu.

ZAPACH :standardowy dla tej serii, słodki i trochę mdły; mnie osobiście do gustu nie przypadł, ale na szczęście szybko się ulatnia. 

KONSYSTENCJA : lekka, kremowa. 

TRWAŁOŚĆ ; podczas niebotycznych upałów niestety twarzy się nie trzymał. Na aktualną, jesienno-zimową aurę jest jak znalazł. Nie ściera się i nie waży. 

APLIKACJA : krem bardzo ładnie i równomiernie się aplikuje pędzlem jak i palcami. Ja zdecydowanie wolę ta pierwszą wersję, ponieważ krycie jest znacznie wyższe. 

KRYCIE : jak wspomniałam wyżej, nałożony pędzlem potrafi dać krycie średnie; nałożony palcami jedynie lekko wyrównuje koloryt skóry. 

KOLOR : określiłabym go jako beżowy, z nutką żółci. Początkowo, może wydać się za ciemny, ale ładnie dostosowuje się do koloru cery. 


DZIAŁANIE
"podkreśla efekt naturalnej opalenizny" - szczerze powiedziawszy, nie zauważyłam takiej właściwości. Opaleniznę podkreślam bronzerem i rozświetlaczem w złotym kolorze.
"przywraca cerze naturalny blask i zdrowy odcień" - twarz wygląda na zdrową, rozświetloną. Tutaj zgadzam się w zupełności z obietnicą producenta. 
" delikatnie kryje zmarszczki i niedoskonałości" - fajnie, że producent nie napisał hucznie o wysokim kryciu, jak to zwykle bywa , tylko o  "delikatnym". Zgadza się. Krem delikatnie kryje. Zmarszczek nie ukrywa, ale też nadzwyczajnie ich nie uwydatnia. 
"intensywnie nawilża" - oh, co za finezja! Zgodzić się mogę, że skóry nie wysusza i delikatnie ją nawilża. Bez kremu nawilżającego jednak, nie obyła bym się.
"idealnie wygładza" - szczerze mówiąc, to nie wiem co producent miał na myśli, używając tego określenia. Skóra optycznie wygląda na gładszą i zdrowszą, ale na pewno nie fizjologicznie. 

PODSUMOWUJĄC, dobry krem tonujący o ładnym, twarzowym kolorze. Fajnie wygląda na twarzy a w temperaturze poniżej 25st. Celsjusza trzyma się bez zarzutów. Jest wydajny i niedrogi.
Dla fanek lekkiego bądź średniego krycia może okazać się bardzo trafnym wyborem. 
Ja kończę już swoje opakowanie i pewnie kiedyś do niego powrócę. 

W związku z tym, że od firmy Bielenda otrzymałam nowe opakowanie postanowiłam, że przeznaczę je dla Was.

Krótkie zasady rozdania : 
1. Musisz być obserwatorem mojego bloga. 
2. Musisz mieć ukończone 18 - w innym wypadku, proszę o zgodę rodziców. 
3. Napisz : czy używasz kremów tonujących bądź kremów BB? Jeśli tak, to przedstaw swoich ulubieńców w tej kategorii.

Rozdanie trwa od dziś (28.10.2012r.) do 11.11.2012r., do godziny 11.00.
Zapraszam!  :)

Pozdrawiam, 
Marta


16 komentarze:

zoila pisze...

Ja dostałam ten krem od mamy, której jakoś nie podszedł. Na razie raz miałam go na buzi :)

Make-up_kama pisze...

Kiedyś go kupię:)

moniak85 pisze...

oczywiście, że używam kremów BB. uwielbiam azjatyckie kremy, ale tez miałam kilka razy do czynienia z kremami tonującymi. spośród azjatyckich moim ulubionym jest Lioele Dollish Gorgeous Purple. kremu tonującego z Bielendy jeszcze nie miałam, ale jestem go bardzo ciekawa, bo krążą o nim różne ciekawe opinie :)

~Marta pisze...

kremów bb używam, w szczególności lubię Garniera, choć na tę porę roku nawet wersja najjaśniejsza jest trochę za ciemna :) Niestety, tej Bielendy jeszcze nie używałam :)

Paulina pisze...

używam kremu BB z Garniera, w wersji do cery mieszanej i tłustej, z którego jestem bardzo zadowolona :)

Świat Wery pisze...

miałam Garniera - okropny, mny -nie pasuje mi, Eveline dopiero testuję i pewnie tez może się okazac klapą, nic innego mi nie zostaje tylko kupić prawdziwy BB

Magdawe pisze...

Nie mam żadnego azjatyckiego kremu BB, a jeśli chodzi o kremy tonujące to stosuję od czasu do czasu krem morelowy z Alterry. Jest całkiem fajny ale rzadko go stosuję, ponieważ gdy potrzebuję krycia i wygładzenia, to używam normalnego podkładu, a jeśli nie potrzebuję to tylko lekko przypudrowuję buzię i to mi wystarcza. Jeśli chodzi o Alterrę to niestety przy bardzo jasnej cerze może się nieestetycznie odznaczać, bo kolor ma dosyć ciemny.

pink-pocket pisze...

Ja nie używam na co dzień takich kremów, mają niestety za małe krycie jak na moje potrzeby :) w wakacje jednak miałam Skin79 i całkiem go miło wspominam :)

Karina pisze...

Mam krem BB z Garniera. Na początku byłam zawiedziona- wodnista konsystencja, zbytnie rozświetlenie cery... . Z czasem zaczęłam go doceniać i tak jest do dziś- ta początkowo wodnista konsystencja spasowała mojej skórze. Dobrze się stapia z kolorytem, krem jest lekki, nie powoduje efektu maski. Nie jestem zwolenniczką podkładów, ponieważ źle wpływają na mój trądzik, zapychają pory itp. Co do kremu BB, nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale teraz nie możemy się rozstać, dlatego też nie wiem, czy jest taki krem, który jeszcze lepiej sprosta zadaniu :)

Turkusoowa pisze...

Witaj :) Lubię kremy BB-na razie miałam z Garniera-średniak,oraz z Eveline-suuper! Chętnie spróbowałabym też Bielendy,bo lubię kilka produktów tej firmy,a tego jeszcze nie znam :)

KasiaS1980 pisze...

Ja niestety nie miałam okazji testować prawdziwych kremów BB, natomiast uwielbiam kremy tonujące i podróbki BB. Obecnie stosuję głównie Garniera, ale bardzo lubię też krem tonujący Ziaja Nuno. Wolę kremy tonujące od zwykłych podkładów przede wszystkim dlatego, że maja lekkie krycie i wyglądają na skórze bardzo naturalnie, delikatnie ją rozświetlając.

tukasia pisze...

wiosną używałam kremu bb z garniera
latem wolę podkład mineralny w postaci pudru sypkiego
ale chętnie przetestuję ten bb bo czytam same pozytywne opinie

chodzpomalujmojswiat pisze...

Ja w zasadzie nie miałam do tej pory żadnego kremu BB, moja krótka przygoda z kremem tonującym Alterra skończyła się jego niechlujnym wałkowaniem na twarzy...

pani domu pisze...

Ja mam krem tonujący z Nivea i jak na razie jest ok.
Ciekawa jestem tej Bielendy - nie mogę jej nigdzie znaleźć i kupić

miumo pisze...

Jeszcze nie używałam żadnego kremy BB i jestem bardzo ciekawa jak działa :) moja siostra ma krem Bielendy i mówiła że jest dobry :) mam nadzieję że w końcu uda mi się go wypróbować :)pozdrawiam

theMonique pisze...

nie używałam jeszcze BB kremów, ale chętnie bym wypróbowała :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook