Essence, LE breaking dawn part 2 : róż do policzków

W piątek byłam na nocnym maratonie filmowym sagi "Zmierzch". Osobiście jestem zachwycona sagą (filmem, książek nie było mi dane przeczytać), a część druga "przed świtem" była zwieńczeniem całości. 

 Przechodząc do meritum sprawy : przedstawiam Wam dziś róż, który absolutnie mnie zauroczył. Niebanalny kolor, trwałość (ok. 8-10 godzin bez poprawek) i matowa formuła sprawia, że go uwielbiam i noszę niemal codziennie. 




Jeśli jeszcze go nie macie a interesuje Was czerwony, lekko zgaszony odcień różu to serdecznie go Wam polecam :)

Pozdrawiam, 
Marta

9 komentarze:

Mafiozo pisze...

Prezentuje się bardzo ciekawie ;D a co do sagi to nie mogę się doczekać kiedy zobaczę 2 cześć przed świtem ;)

Kolorowy Pieprz pisze...

co do książek- ciesz się, że nie było Ci dane przeczytać;)

paulus6c pisze...

Bardzo fajny ten róż :)

Wonderwoman87 pisze...

W Holandii na próżno szukać tego różu chyba coś w nim jest:)

Iwetto pisze...

Oj ciemny, dla mnie wręcz za ciemny ;]

vejjs. pisze...

Fajnie się prezentuje ale chyba jednak nie dla mnie taki kolor ;p

BecauseWeLoveIt pisze...

Hej zapraszam do wzięcia udziału w tagu Liebster Blog do którego zostałaś nominowana na moim blogu na którym są szczegóły ;)

Wszebora pisze...

Hej :)
Czy kolor na żywo jest bardziej czerwony, różowy czy ceglasto-pomarańczowy?
Wiem, że post stary ale bardzo zależy mi na szybkiej odpowiedzi...
Pozdrawiam, Wszebora.

Independent Woman pisze...

Zdecydowanie bardziej ceglasto-pomarańczowy. Po nałożeniu na policzki wygląda koralowo, bardzo ciepło :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook