RECENZJA : Bielenda, ORZECH & BURSZTYN, brązujący mus do ciała ze złotą perłą

Zapraszam Was dziś na recenzję drugiego i zarazem ostatniego kosmetyku od Bielendy, jaki dostałam do testowania - brązujący mus do ciała ze złotą perłą.



OPAKOWANIE : standardowy 200ml słoik z masywnego plastiku. Lubię, gdy balsamy/masła/lotiony do ciała mają pompkę- wygodniej się je stosuję. 

ZAPACH : identyczny jak w przypadku kremu bb z tej samej serii - mnie on do końca nie przekonuje. Plus oczywiście za to, że nie zawiera w sobie specyficznego, jak dla tego typu produktów, zapachu.

KONSYSTENCJA : producent obiecuje mus. Czy rzeczywiście jest to mus? Niezupełnie. Ja określiłabym ją jako konsystencję gęstego i puszystego lecz lekkiego w rozprowadzaniu kremu. 



APLIKACJA : tak jak wspomniałam wyżej, produkt aplikuje się bardzo przyjemnie. Balsam nie jest tępy, łatwi rozsmarować go bez jakichkolwiek smug.

WŁAŚCIWOŚCI : głównym przeznaczeniem balsamu jest brązowienie ciała oraz nadanie mu perłowej poświaty. Zacznę od brązowienia - niestety, kolor skóry jaki nadaje ten balsam zbliżony jest do pomarańczu i żółci. Wygląda nieestetycznie, sztucznie i po prostu niezdrowo. Jeśli chodzi o perłową poświatę - kolejny zawód. Balsam zawiera w sobie ogromne drobiny brokatu które na skórze wyglądają tandetnie. Miałam kilka balsamów rozświetlających do ciała i one rzeczywiście ją rozświetlały. Sprawiały, że wyglądała ona seksownie a ten, jedynie obsypuje ją dyskotekowym, nieestetycznym brokatem. Efekt opalenizny otrzymujemy już po pierwszej aplikacji i bez ponawiania jej, trzyma się ok. 2-3 dni. Schodzi równomiernie, bez nieestetycznych placków. Balsam delikatnie nawilża skórę. Po zastosowaniu jest miękka i gładka. Nie zauważyłam też, aby balsam brudził ubrania. Szybko się wchłania i w związku z tym spokojnie możemy nałożyć go rano, po porannym prysznicu. 


Podsumowując, niestety balsam u mnie się nie sprawdził. Nie polubiłam go za kolor jaki daje, oraz wielki brokat którym obsypuje moją skórę.

Bardzo dziękuję firmie Bielenda, za możliwość przetestowania ich kosmetyków. 

Pozdrawiam, 
Marta


4 komentarze:

chodzpomalujmojswiat pisze...

szkoda, że się nie spisał :( ale faktycznie drobin brokatu i żółtego odcienia też bym nie chciała...

Iwetto pisze...

Po co ten brokat? I na mus mi też on nie wygląda ;) Przykro, że się zawiodłaś, ale przynajmniej wiemy czego unikać.

Beauty Wizaż pisze...

hm, ten brokat może ładnie wyglądać ale ewentualnie na większe wyjścia badz latem np na plaży :)

Kosmetyki Panny Joanny ;) pisze...

lubię produkty Bielendy ale nie koniecznie brązujące

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook