Ulubieńcy ostatnich tygodni.

W październiku ulubieńców nie było, ponieważ nic szczególnie nie przypadło mi do gustu. Listopad natomiast, zaowocował w nowe odkrycia. Ciekawe? Zapraszam więc, do dalszej części posta. ;)


1. Avon LUXE, pomadki do ust runway plum, nude slip - jak wiecie lubię  większość szminek z Avonu te jednak, uwielbiam. Zdecydowanie najlepsza seria. Kremowe, lekko transparentne przypominające koloryzujące masełka do ust. Bardzo polecam. 

2. p2 LE Keep The Secret, zestaw czterech korektorów do twarzy - nie wiem, jak wcześniej mogłam funkcjonować bez zielonego korektora do twarzy przy mojej naczynkowej cerze?! Zielony bardzo ładnie kryje zaczerwienienia, fioletowy używam do rozświetlania centralnej części twarzy (nos, środek czoła, broda), natomiast beżowych do zakrycia niedoskonałości. Korektory są mocno kryjące, długo się na twarzy trzymają i ładnie się z nią stapiają. Uwaga - beżowe odcienie nie nadają się do korekcji cieni pod oczami, ponieważ są za ciężkie i włażą w każda zmarszczkę.

3. MAC, LE Hi Sailor, puder rozświetlający - przywędrował do mnie z wymianki; nie nazwałabym go pudrem rozświetlającym, a subtelnym różem o satynowym wykończeniu. Trzyma się dość długo i ładnie odświeża twarz. Lubię go i używam niemalże codziennie. 

4. p2 Perfect Face, puder wykańczający - RECENZJA

5. Essence LE Wild Craft, set do brwi - jasny cień z paletki idealnie pasuje do aktualnego koloru moich włosów oraz do typu karnacji. Przy aplikacji nie osypuje się, a utrwalony żelem utrzymuje się na brwiach cały dzień w nienaruszonym stanie.

6. Sephora, jumbo kredka w odcieniu copper - nie tworzy nieestetycznych prześwitów, utrzymuje się cały dzień. Lubię ją i używam zawsze wtedy, kiedy na aplikację makijażu mam zaledwie kilka minut. 

7. Hean, black elixir, tusz do rzęs - bardzo dobra mascara! Efekt porównywalny z tym, jaki możemy uzyskać tuszem z Wibo Growing Lasher Stimulator Mascara. Nie wrócę do niej jednak - do Rossmanna mam znacznie bliżej, niż do najbliższej drogerii oferującej kosmetyki Hean. 


8. Essence, EDT like a trip to NEW YORK - odpowiednik Lacoste, Love of Pink; zapach nie należy do najtrwalszych ale...jest absolutnie zachwycający. Niestety nie mam aktualnie funduszy na zakup wyżej wspomnianych LOP, więc będę pocieszać się wersją od Essence.

9. BANDI, Delicate CARE, tonik łagodzący - już chyba nigdy nie powrócę do toników z Ziai. Dzięki temu produktowi odkryłam, co tak na prawdę tonik robić powinien - łagodzić cerę po "cięższych" zabiegach (np. po peelingu), nawilżać ją i odświeżać. Produkt od BANDI to wszystko mi gwarantuje. Jego cena nie jest najniższa, ale biorąc pod uwagę wydajność, na pewno się skuszę na jego ponowny zakup.

10. Joanna Z APTECZKI BABUNI, masło do ciała - RECENZJA 


Z rzeczy niekosmetycznych, niekwestionowanym ulubieńciem okazał się mój prezent (może trochę przedwczesny...) od Świętego Mikołaja :


Onyx Boox i61 na pewno nie zastąpi mi (mojej ulubionej) tradycyjnej, papierowej wersji książek, ale będzie im godnie towarzyszył np. podczas podróży czy wypadów z ograniczonym bagażem. ;)

Pozdrawiam, 
Marta 



7 komentarze:

Agusiak747 pisze...

podobają mi się Twoi ulubieńcy :D

Świat Wery pisze...

mm..te szmineczki kuszą:)

Turkusoowa pisze...

Ulubieńcy świetni! szkoda że z Essence to nie cienie do powiek,tylko do brwi bo moje kolory :D
Boox świetny! chyba zacznę o takim marzyć bo uwielbiam czytać :)

chodzpomalujmojswiat pisze...

Ja zużyłam ostatnio Essence Like a girls night out :) Też okazało się całkiem fajne :)

saharu pisze...

fajny prezent

Yuki. pisze...

Rozświetlacz wygląda cudnie, lekko go zazdroszczę :D

Lipsztyk pisze...

Ooo, co ja bym dała za ten róż z Maca! :( ale nie mam dostępu, a poza tym to limitowanka była z tego co wiem... A czytnik fajny gadżet, ale nie kupię, bo tak jak ty zdecydowanie wolę książki papierowe :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook