Inglot, pigment nr 22

Po bardzo udanym eksperymencie z nr 85 (LINK), postanowiłam zainwestować w kolejny. Padło na przepiękny odcień wrzosu z domieszką chłodnego złota. O ile pierworodny 85 okazał się strzałem w dziesiątkę o tyle ten, zdecydowanie nie.


Zacznę od plusów. Przede wszystkim wspaniały odcień. Idealnie będzie pasować niebieskim i zielonym tęczówkom. W odróżnieniu od nr 85, ten wymaga lekkiej oprawy w postaci np. szaro-brązowego cienia w załamaniu.


Jeśli chodzi o zalety, to będzie tyle. Pigment paskudnie się osypuje! Nawet jeśli najpierw zrobimy makijaż oka, to i tak będzie nam ciężko go zetrzeć z policzków. Dalej - aplikacja. Ciężko równomiernie nałożyć go pędzelkiem - robi okropne prześwity i właściwie efekt na oku jest o wiele gorszy niż na palcu czy nadgarstku.
Trwałość? Jej nie mogę wiele zarzucić. Na bazie wytrzymuje cały dzień. 

CENA : 30zł

 Podsumowując
, jestem nim rozczarowana. Po zachwytach nr 85 muszę przyznać, że pigmenty Inglota są jakościowo nierówne. Nie kupię innych kolorów, ponieważ nie mam ochoty na kolejne rozczarowanie. Szkoda.

Pozdrawiam, 
Marta

17 komentarze:

Agusiak747 pisze...

Akurat ten z koloru mi się podoba, a tamten nie. Bo tamten zupełnie nie pasuje do mojej urody - wyglądałabym w nim na strasznie zmęczoną/naćpaną XD

Maggie pisze...

ja ogólnie nie stosuję pigmentów :)
więc się nie znam.

Yuki. pisze...

Coś pięknego. Kojarzy mi się z wróżkami, jest taki bajkowy :p

Cesarzow-Róż pisze...

chciałabym zobaczyc jak wygląda na powiece, bo planuje go kupic, wczoraj oglądałam

Black Cat (Kate) pisze...

To się zdziwiłam. Mam ten pigment i u mnie się on nie osypuje, ma odcień fioletowo - złoty i tak też wygląda. Fakt, używam go zawsze w połączeniu z innymi cieniami, ale dla mnie jest rewelacyjny.

dziewczyna mojego chłopaka pisze...

Jak się błyszczy to podczas osypywania buzia musi wyglądac jak choinka, szkoda ;/

agniecha4791 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
agniecha4791 pisze...

Poprawiony komentarz :
Spokojnie , w podstawowej kolekcji np tej która jest w Koronie są tylko dwa pigmenty grubo-drobinkowe(w tym nr 22), z którymi trudno się pracuje. Nie pamiętam w tej chwili numerów , ale oba są wystawione w pierwszym rzędzie od klienta

Magdawe pisze...

Mam ten pigment i uwielbiam patrzeć na niego w opakowaniu, to takie śliczne złoto-fioletowe grudki. Po roztarciu niestety fiolet niknie, pozostawiając złotko. Koniecznie przy aplikacji trzeba przytrzymac pod okiem chusteczkę, bo cały ten złoty pył lubi sypnąć się na policzki.

Magdawe pisze...

Teraz poluję na nr 85 :D

Wonderwoman87 pisze...

Mam jedynie pigment z Kobo i jest naprawdę fajny z inglota to chyba tylko jak narazie cienie uwielbiam

Independent Woman pisze...

U mnie jest absolutnie odwrotnie :)

Independent Woman pisze...

Być może zrobię z nim jakiś makijaż :)

Independent Woman pisze...

Być może to kwestia bazy pod cienie, pędzla czy jeszcze czegoś innego.
:)

Independent Woman pisze...

Niestety. Wspominany już po tysiąckroć nr 85 jest całkowitą odwrotnością tego opisywanego wyżej. ;)

Independent Woman pisze...

Mniemam, że chodzi również o grubziarnisty 85 - jest on zdecydowanie lepszy niż 22. Nie osypuje się i kolor na powiece jest identyczny jak na swatchach na dłoni :)

KosmetyczkaAni pisze...

Powiem tak, kupiłam go kilka dni temu gdyż kolor absolutnie mnie zachwycił, jednak mam problemy z aplikacją i nie wiem czy jest to spowodowane jego strukturą czy moim brakiem doświadczenia w "obchodzeniu się" takimi kosmetykami.

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook