Catrice, LE Candy SHOCK : róż do policzków

Limitowanki Essence są zamiast coraz lepsze, to coraz gorsze. Nie mogę tego jednak powiedzieć o limitkach Catrice, które właściwie zawsze bardzo mi się podobają i oferowane kosmetyki są ciekawe, czasem innowacyjne w dodatku pięknie zapakowane.

Jeśli chodzi o aktualną kolekcję dostępną w Polsce - Candy SHOCK to spodobało mi się z niej wiele rzeczy, jednak w ostatnim czasie mam mnóstwo innych wydatków i nie mogłam pozwolić sobie na większe zakupy. Wybrałam róż do policzków i miętowy cień wypiekany.


Opakowanie : nic nadzwyczajnego : Catrice i Essence często wypuszczają kosmetyki w takiej formie i opakowaniu. Jest średnio solidne. Więcej informacji na zdjęciu powyżej. 

Zapach: kosmetyk bezzapachowy. 

Kolor : w opakowaniu widzimy połączenie dość ciepłego różu, chłodnej brzoskwini i perły. Po zmieszaniu jednak, otrzymujemy delikatny chłodny róż. 


Wykończenie : satynowe, bezdrobinkowe. 

Inne spostrzeżenia : Muszę również wspomnieć, że kosmetyk daje bardzo delikatną poświatę koloru - jest kiepsko/średnio napigmentowany i nie sposób zrobić sobie nim krzywdę. Na buzi wygląda bardzo ładnie. Ożywia ją, dodaje jej świeżości i sprawia, że wygląda na zdrową i promienną. 

Aplikacja : ja nakładam go zbitym pędzlem (Hakuro H54) i wydaje mi się, że taki typ aplikatora będzie dla niego najlepszy. 

Trwałość: ok. 4-5 godzin, czyli całkiem nieźle. 

Cena: ok. 16zł 

Podsumowując, bardzo lubię ten róż  i odkąd znajduje się w mojej kosmetyczce, bardzo często go używam. Jeśli się jeszcze na niego natkniecie - serdecznie go polecam!

Pozdrawiam, 
Marta

18 komentarze:

jamapi pisze...

Miałam tego typu (wypiekany) róż z limitki Catrice dostępnej dokładnie rok temu, bo pamiętam, że na pewno w maju go kupowałam, i od po krótki czasie zrobił się taki gładki na wierzchu i żeby dawał kolor trzeba było to 'zdrapywać'. Od tego czasu na wypiekane produkty raczej nie patrzę :P

Kolorowy Pieprz pisze...

wiedziałam, że hapsniesz róż(nie ważne jakie "h" bo sama wymysliłam ten wyraz i mogę go pisać jak zechcę:P)...u mnie teraz króluje mineralny z Amilie

Taml pisze...

MA ŚLICZNY KOLOR!

Maliniarka pisze...

piękna faktura kosmetyku

Iv pisze...

wygląda cudnie!;)

Independent Woman pisze...

Mam nadzieję, że z tym nie zrobi się coś podobnego :)

Independent Woman pisze...

Jak Ty dobrze mnie znasz :P Muszę przyznać jednak, że miałam pewne opory :D
Ja bardzo lubię róże mineralne z EDM - obczaj Waffle Cone <3

Independent Woman pisze...

Zgadzam się :)

Independent Woman pisze...

Tak, wygląda super ;)

Marta pisze...

nie lubię kosmetyków w formie wypiekanej, dla mnie za słaba pigmentacja :).

Gonia pisze...

Śliczna mozaika ale ja jednak nie wypróbuję swoich mam fuuul

shellmua pisze...

Z tej limitowanki kupiłam na razie tylko peeling do ust. Być może skuszę się jeszcze na błyszczyk. Pozdrawiam

Lena pisze...

No ładnie się prezentuje ten kolor.

Klaudia Syg pisze...

Miałam go w ręku ale jednak zrezygnowałam a szkoda;(

Hizumi pisze...

Piękny kolor. Dopiero zaczynam przygodę z różami, więc celuję w coś delikatnego, czym nie zrobię sobie krzywdy. Rozejrzę się w swojej Naturze i jak trafię jeszcze na ten róż, to dokładnie go wymacam (jeżeli będzie tester), bo kolor bardzo mi się podoba i pewnie świetnie by pasował do mojej ekstremalnie bladej cery. :)

myFashion pisze...

Pięknie wyglada , szkoda ze po nałożenie nie oddaje idealnie tych slicznych kolorów .

Independent Woman pisze...

Z reguły tak, ale są wyjątki :)

Independent Woman pisze...

Fajny, fajny? :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook