INDEPENDENT WOMAN TESTUJE PODKŁADY : Ingrid, Mineral Silk & Lift, jedwabisty fluid do każdego rodzaju cery

W poście zapowiadającym test podkładów wspomniałam, że będą one pochodzić z różnych półek cenowych. Dlatego właśnie kupiłam podkład Ingrid (o którym czytałam wiele pozytywnych recenzji!) i postanowiłam przetestować go na własnej skórze. Byłam bardzo sceptycznie do niego nastawiona, ale końcowe wrażenie opiszę Wam niżej. Zapraszam!


OPAKOWANIE: czarna tubka mieszcząca 30 ml podkładu. Dziurka przez którą wydobywa się podkład jest odpowiedniej wielkości. 

ZAPACH: chemiczno-biszkoptowy. Nie najgorszy. Po aplikacji utrzymuje się krótko/zmysł powonienia się do niego szybko przyczaja.

KOLOR: wybrałam 31 złocisty beż. Piękny, trochę ziemisty (odkryłam, że w takich wyglądam najlepiej) beż z żółtą nutką. Na dłoni, czy nawet w chwilę po aplikacji wydaje się być idealny, chociaż mógłby być ciut jaśniejszy (różnicę da się wyregulować jaśniejszym pudrem). Niestety w ciągu dnia nie tyle co ciemnieje, a zmienia swój odcień na szaro-pomarańczowo-rdzawy.


KONSYSTENCJA: gęsta, treściwa.

APLIKACJA: z racji swojej konsystencji, podkład najlepiej nakładać zwilżoną gąbeczką lub palcami. Gdy nakładałam go pędzlem strasznie mi smużył więc w efekcie i tak później musiałam użyć palców.

KRYCIE: spokojnie mogę go określić wysokim, jednak nie najwyższym jakie w życiu widziałam. Zakrywa zaczerwienienia, pajączki, drobne krostki i żyłki.

DZIAŁANIE: producent obiecuje perfekcyjne krycie, nawilżająco-wygładzająca formułę, naturalne wykończenie makijażu i długotrwały efekt. Jak jest w rzeczywistości? Zacznijmy od krycia. Tutaj mogę się zgodzić, że podkład bardzo fajnie kryje. Powiedziałabym, że nawet jest to krycie "na większe wyjścia". Mnie zadowala w 100% i myślę, że większość z Was również zadowoli. Nawilżająco-wygładzająca formuła. Tutaj Producenta poniosła fantazja. Podkład absolutnie nie nawilża. Jeśli chodzi o wygładzenie to mogę się z nim zgodzić, ale jest ono widoczne przez kilka pierwszych godzin. Później podkład podkreśla wszelkie niedoskonałości (zmarszczki mimiczne, krostki, wszelkie nierówności skóry). Kolejną bajką jest naturalne krycie. Ja jestem tego zdania, że jeśli podkład mocno kryje to nigdy nie będzie na twarzy wyglądać naturalnie. Dodam, że gdy nałożymy zbyt dużą ilość podkładu to możemy nabawić się efektu maski.

TRWAŁOŚĆ: na twarzy trzyma się cały dzień, jednak już po 2-3 godzinach zaczyna zmieniać kolor (na wyżej wymieniony, nieokreślony). Skóra zaczyna się świecić - nie, błyszczeć jak kula dyskotekowa albo co najmniej latarnia uliczna. Nie mam problemów z jakąś wyjątkową nadprodukcją sebum, ale to co ten kosmetyk robi z moją skórą ro przechodzi najśmielsze domysły. Mimo, że na buzi wytrzymuje cały pracowity dzień, to jestem zmuszona go zmyć wcześniej ponieważ twarz wygląda koszmarnie.

INNE: podkład mnie nie zapchał, nie wywołał reakcji alergicznej.

CENA: ok. 10zł

DOSTĘPNOŚĆ: Natura, drogerie osiedlowe, internet

Podsumowując, z podkładu nie jestem zadowolona. Kosmetyk dobrze kryje, choć w ekspresowym tempie oksyduje na twarzy i sprawia, że ocieka ona tłuszczem. Moja ocena nie jest podyktowana jakimkolwiek uprzedzeniem do tej firmy tylko szczerą opinią o produkcie.

OCENA: 2/5

W SERII:
Max Factor, Lasting Performance  
Iwostin Correctin Puritin fluid matujący, trwale kryjący 
Avon Luxe, Miracle - podkład rozświetlający 
P.S.: na koniec, wysyłam gorące pozdrowienia dla mojego przyjaciela Bartka, który pragnąc sławy i uwielbienia, co dzień się o nie upomina. 
Bartku, kissy! :*

Pozdrawiam, 
Marta

7 komentarze:

bognyprogram pisze...

Mi nawet całkiem odpowiadał, jednak gama kolorystyczna jest uboga, najjaśniejszy odcien nadaje się blondynkom jedynie na lato, ale z drugiej strony.. po co latem taki ciężki podkład. Też zauważyłam, że się utlenia, dlatego mimo sympatii do tej polskiej marki nie kupię go więcej.

Karola pisze...

Krycie ma bardzo ładne ale jak robi taką bombkę ba twarzy to feeeee :(

moniak85 pisze...

na twarzy na zdjęciu wygląda całkiem ładnie, ale szkoda że na innych płaszczyznach się nie spisał...

chodzpomalujmojswiat pisze...

ja mam odcień porcelanowy, ale również zauważyłam, że po jakimś czasie zmienia kolor i wtedy wyglądam jakbym miała maskę :(

frania.f pisze...

Pewnie sprawiłabym go sobie, gdyby nie ta zmiana koloru. Dla takiego bladziocha jak ja mogłoby to być ryzykowne posunięcie ;)

claudine pisze...

Szkoda, że ciemnieje, bardzo tego nie lubię w podkładach.

svarowska AK pisze...

fajnie wygląda ;) musze wypróbować na swojej twarzy ;)

http://diamond-life-healthly.blogspot.com

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook