PIERWSZE WRAŻENIE: Chanel, Soleil Tan De Chanel

Św. Mikołaj w tym roku przyszedł zbyt wcześnie. Prawdą jest, że trochę wierciłam mu dziurę w brzuchu no ale... mógł się wstrzymać do 6 grudnia! :D 
Teraz poważnie - jestem niezmiernie szczęśliwa, ponieważ św. Mikołaj (nr 1) spełnił jedno z moich kosmetycznych marzeń. Mniej więcej tydzień temu zostałam szczęśliwą posiadaczką słynnej bazy brązującej z Chanel. 


 Jak przystało na markę Chanel, opakowanie jest bardzo eleganckie i już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z kosmetykiem "górno-półkowym" (nie lubię używać tego określenia). Mieści 30g produktu. Biorąc pod uwagę jej wydajność i fakt, że po otwarciu ważna jest tylko 18 miesięcy mogę z góry założyć, że nie jesteśmy w stanie jej zużyć do końca - nawet przy codziennym stosowaniu. Zapach. I tutaj się trochę zawiodłam. Liczyłam na piękną różaną woń jak w przypadku ich róży do pliczków, a otrzymałam kiepski i trochę chemiczny zapach (tak jak w podkładzie Perfection Lumiere z resztą). Wspomnę jeszcze tylko, że kosmetyk przeznaczony jest głównie do stosowania na całą twarz, jednak jak używam go jak zwykły bronzer w kremie.


Jeśli chodzi o jej kolor to nazwałabym go ciepłym brązem, nie wpadającym w pomarańczowy odcień. Dla osób o ciemnej karnacji/mocno opalonych może być zbyt jasny i nie dawać spektakularnego efektu. Konsystencja kosmetyku jest przyjemnie kremowa i bez problemu kosmetyk nakłada się na pędzel. Do jego aplikacji używam pędzla typu skunks. Dużo dziewczyn do tego celu używa np. pędzli typu kabuki. 
Ciężko zrobić sobie nim nieestetyczne plamy czy smugi (tego się obawiałam). Po przypudrowaniu trzyma się bardzo długo (ok. 10 godzin), jednak później zaczyna delikatnie blaknąć.

Pierwsze wrażenie uważam za bardzo pozytywne. Nie jest to kwestią samego spełnionego marzenia, tylko realnej, dobrej jakości kosmetyku. Mam nadzieję, że podczas dalszego użytkowania będzie spisywał się tak dobrze jak na początku ;)

Byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie wspomniała o jeszcze jednym prezencie (wcale nie gorszym!) od św. Mikołaja nr 2 (a raczej Mikołajów :) ). Od swoich kochanych rodziców dostałam wymarzony, upragniony stepper! :) Już dawno planowałam jego zakup, ale zawsze było mi do niego nie po drodze. Teraz go mam i najważniejsze - nie brakuje mi ogromnej motywacji do ćwiczeń! :)


Teraz mam do Was małe pytanie - czy miałyście kiedyś z nim do czynienia? Jakieś rady dotyczące ćwiczeń? A co z rezultatami?:)

Pozdrawiam, 
Marta

11 komentarze:

Sombra pisze...

Nigdy nie miałam z nim dłuższego do czynienia. Na wakacjach teraz w pensjonacie stał i stanęłam na takim stoperze i w pierwszej chwili nie wiedziałam jak mam się zachować.
Mikołaj obdarował Cię bardzo hojnie, tylko pozazdrościć ;) Musiałaś być bardzo grzeczna cały rok :P

Independent Woman pisze...

Mam spory problem z nogami i mam nadzieję, że stepper się z nim rozprawi :P
Oj tak, widocznie byłam najgrzeczniejszą osobą na świecie :D

ankas pisze...

No to musiałaś być grzeczna:)

Ewelina pisze...

Od kilku lat posiadam taki model http://www.decathlon.pl/stepper-st220-roowy-id_8211688.html. Sprawuje się bardzo dobrze. Ćwiczę na nim prawie codziennie po pół godziny. Co do efektu: jest. Nogi są wzmocnione, nie mam już takich problemów z popękanymi naczynkami na nogach. U mnie efekty nie są spektakularne, ale wszystko zależy od sposobu w jaki się ćwiczy. Ja zazwyczaj ćwiczę mając całe stopy na nim, ale jeśli przesunie się stopę do tyłu (pół na stepperze, pół poza) to wzmacnia się też uda i pośladki. Ten sposób jest bardziej męczący, ale wszystko zależy co chce się osiągnąć.

Sombra pisze...

Daj znać jak efekty, bo mam problem z lekką nadwagą, a ćwiczenia przed telewizorem nie dla mnie.

Independent Woman pisze...

Mhm :))

Independent Woman pisze...

Dzięki za opinię i rady ;)

Aleks pisze...

Kochana gdzie kupiłaś bronzer? : ) Mam na niego chrapkę, ale nie mogę nigdzie go zdobyć :)

Independent Woman pisze...

Św. Mikołaj zdobył ostatnią sztukę w Douglasie. Wiem, że jest dostępny jeszcze nie niektórych Sephorach i od czasu do czasu pojawia się na strawberrynet.com :)

MONIKA trikimoniki.pl pisze...

Mam chyba identyczny steper, tylko w innych kolorach. Stoi odłogiem, bo ma za wysoki opór, którego nie można regulować. Niestety zamiast spalać kalorie, tylko bym na nim wyćwiczyła mięśnie nóg. :(

blizniaczka09 pisze...

Sama mam ochotę na taki stoper ;) Mam nadzieje,że będzie się sprawował dobrze ;)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook