DENKO: styczeń 2104r.

W tym miesiącu jestem z siebie dumna. Zużyłam kosmetyki których miałam już tylko na samym dnie, albo kończyła się ich data przydatności. Trochę pielęgnacji, kolorówki (!) i wosków... Zapraszam do dalszej części posta :)


WŁOSY:

  • Joanna Naturia, farba do włosów palona kawa (x2) - wczoraj farbowałam nią włosy i chcąc uniknąć "czarnego efektu" trzymałam ją tylko 20 minut na głowie. Efekt? Lekko przyciemnione, ale nadal kasztanowe włosy... 
  • Garnier Fructis, Lśniące i Gładkie 2w1, szampon i odżywka w jednym - przyzwoity szampon do włosów : nieźle się pienił, dobrze mył włosy i przyjemnie pachniał.
  • Farmona Radical, wzmacniająca mgiełka do włosów - do tego kosmetyku od ok. 3 lat powracam regularnie. Bardzo go lubię i w połączeniu z szamponem z tej samej firmy i suplementami diety (Ha-Pantoten i Biotebal 5) ratuje moje nadmiernie wypadające włosy. Polecam.
  • DeBa, szampon do włosów zniszczonych - kupiłam go w Biedronce za ok. 5zł i.. żałuję, że już nie jest w niej dostępny. Prześwietny szampon! Moje włosy wyglądały po nim jak z reklamy, dosłownie. :) Lśniące, sypkie i miękkie w dotyku. Jak tylko jeszcze będę mieć możliwość zakupu tego szamponu to na pewno skuszę się na kilka opakowań :)
  • Wella Wellaflex, lakier do włosów - jeden z najsłabszych lakierów do włosów dostępnych na rynku. Nie sklejał włosów ale właściwie w ogóle nie utrwalał fryzury. Nie polecam. 
  • Avon, serum na zniszczone końcówki - fajny kosmetyk. Wygładzał włosy, lekko je nabłyszczał i ich nie obciążał. Niestety zapach mi nie spasował więc pewnie do niego szybko nie wrócę. 

 CIAŁO:
  • Farmona Tutti Frutti, karmel & cynamon, olejek do mycia ciała i masło nawilżające - RECENZJA.
  • Biały Jeleń, hipoalergiczny żel do higieny intymnej - żel jak żel. Nie uczulił, ładnie pachniał i był bardzo wydajny ;)
  • Farmona Sweet Secret, pierniczkowy peeling do ciała - bardzo mocny, pięknie pachnący zdzierak. Duży minus za parafinę w składzie. 
  • Isana, brzoskwiniowe mydło do rąk
  • C-Thru, Pearl Garden, balsam do ciała - co prawda spodziewałam się wysuszenia skóry i zapachu utrzymującego się max. do 5 minut po aplikacji a otrzymałam naprawdę dobrze nawilżający kosmetyk z zapachem wytrzymującym na skórze ok. 3-4 godziny. Polecam!

PIELĘGNACJA TWARZY: 
  • Ziaja Nuno, antybakteryjny tonik do twarzy - bardzo ciężko znaleźć tonik do skóry z problemami trądzikowymi bez alkoholu w składzie. Na szczęście ten go nie posiada i.. byłam z niego bardzo zadowolona. Nap ewno jeszcze kiedyś do niego wrócę. 
  • La Roche-Posay, Effaclar K - RECENZJA.
  • Garnier płyn micelarny - RECENZJA.
  • Bioloq, punktowy krem na wypryski - męczyłam się z tym kosmetykiem długo ponieważ... nie widziałam absolutnie żadnych efektów jego stosowania. Pieniądze wyrzucone w błoto. Nie polecam. 

MAKIJAŻ:  
  • Catrice LE Hip Trip, bronzer do twarzy - zginął śmiercią tragiczną. Niestety, ponieważ był to jeden z moich ulubionych bronzerów do twarzy. KILKA SŁÓW O NIM.
  • Avon Luxe, szminka Slip Nude - najlepsza szminka Avonu. Używałam jej niemal codziennie - piękny naturalny odcień nude + niesamowite właściwości nawilżające. Na pewno kupię ponownie. 
  • Essence kredka do brwi oraz Golden Rose kredka do powiek - obie bardzo lubię i szanuję :P Właśnie zaczęłam używać kolejnych sztuk ;)
  • Lovely Volume Booster - tusz który wysechł po 3 tygodniach stosowania (mam pewność, że kupiłam sztukę wcześniej nieotwieraną). Ja dziękuję za taką wydajność i.. więcej nie kupię tuszy tej firmy (wyjątek - Pump Up :P )
  • Essence LE Circus Circus, cień w kremie - używałam go bardzo często, ale niestety ostatnio zaczął mnie piec w oczy. Z bólem serca, leci do kosza. 
  • Toppery Essence, My Secret i lakier Miss Sporty - zgęstniały, więc muszę się z nimi pożegnać. 
  • Kryolan, fixer w sparayu - najlepszy z najlepszych. Makijaż potraktowany tym utrwalaczem trzyma się w stanie nienaruszonym dopóki go nie zmyjemy. Polecam!
  • Max Factor Miracle Touch, podkład w kompakcie - RECENZJA. 
  • Revlon PhotoReady - aż sama się dziwię, że nigdy go dla Was nie zrecenzowałam... W każdym razie - to bardzo fajny podkład naprawdę mocno rozświetlający (powiedziałabym, że lepiej niż Rimmel Wake me up). Dobrze się rozprowadza i długo trzyma (był to mój ślubny podkład:) Polecam, chociaż porównywalnym do niego jakościowo podkładem (w niższej cenie) jest Avon Luxe Miracle
  • Vichy Dermablend, puder matująco-utrwalający - RECENZJA; mój KWC w tej kategorii. 

 WOSKI/PODGRZEWACZE

Produkty Essence Of Life z hurtowni świec Light. Ogólnie? Jeden wielki niewypał.  
  • Zacznę od podgrzewaczy - ładny zapach miały tylko te w wersji Erotic (ciepły, landrynkowy,pudrowy). Reszta pachniała tanimi chińskimi perfumami. Na szczęście zapach po odpaleniu w ogóle nie był wyczuwalny.  
  • Co do wosków - nigdy nie śmiałabym porównywać ich z woskami Yankee Candle. A) jedna tarta wystarcza na jeden raz - jeśli już zapach jest wyczuwalny, to unosi się w pomieszczeniu maksymalnie 2 godziny,  B) zapachy są bardzo ubogie - kadzidlane lub przesłodzono-mdlące, C) tak jak już wyżej wspomniałam niektóre woski w ogóle nie pachniały po odpaleniu (np. Wellnessm Cotton Candy, Mint). 
Już nigdy nie zamówię produktów z tej hurtowni. Szkoda pieniędzy. Lepiej troszkę dołożyć i cieszyć się rewelacyjnej jakości woskami Yankee Candle. 
gdy o Yankee Candle mowa... 
  • Listopadowy Deszcz (November Rain) - jeden z słabszych zapachów YC. Mnie przypominał świeżo wyprane pranie z jakąś cytrynowo-kwaśną nutką. Więcej po niego nie sięgnę. 
  • Sen nocy letniej (Midsummer's Night) - jeden z naszych ulubionych zapachów. Męski, świeży, leśny(?), tajemniczy. 
  • Namalowane przez naturę (Nature's Paintbrush) - kolejny ulubieniec. Dla nas to po prostu gorzka herbata z dużą ilością cytryny. Cudowny. 
  • Przyprawy z Raju (Paradise Spice) - ładny, zimowy, kuchenny i wcale nie za słodki. Specyficzny i chyba jednak nie dla nas. 
  • Melon z Waikiki (Waikiki melon) - nieskomplikowany, słodki i zarazem orzeźwiający melon. Lubimy i pewnie jeszcze nie raz do niego wrócimy ;)
Uf.. To by było na tyle ;) Jak Wasze denka? 
Pozdrawiam, 
Marta




9 komentarze:

Sandra ja pisze...

Łoł.. jakie denko :D Nie które kosmetyki też używałam :)

Vea ✖ pisze...

Tez miałam tę farbę z Joanny, i dała mi włosy z kasztanowo-czerwoną poświatą :)

sarinacosmetics pisze...

dużo ciekawych produktów udało Ci sie zużyć :) wszyscy chwalą ten micel z Garniera a ja nigdzie w sklepach u siebie nie moge znaleźć :(

Independent Woman pisze...

Vea ✖ - właśnie ja już mam jej dość i myślałam, że palona kawa da mi piękny ciemny brąz... :D

sarinacosmetics - ja kupiłam go w Super-Pharmie ;)

rose vanilla pisze...

Zgadzam się w 100% co do tego kremu punktowego Bioliq (btw błąd Ci się wkradł w nazwę :)) dziadostwo, nie robi nic, nie widzę sensu zużycia tego do końca, o wiele lepsza zwykła maść cynkowa, albo ichtiolowa.

Tej mgiełce z Radical się przyjrzę bliżej :)

Aparatka pisze...

Spore kolorówkowe denko! Dobrze, że napisałaś o zawodzie z świecami i woskami z tej hurtowni, bo przymierzałam się do zakupu kilku produktów.

LadyBird pisze...

Pamiętam że kiedyś stosowałam Radical, dzięki że mi go przypomnialas....

Stań się piękna pisze...

tak jak napisałaś fixer najlepszy z najlepszych ;I

Iriis pisze...

Mi tarta z essences of life wystarcza na kilka razy :)
Gratuluje denka :)

http://www.plomienktorypachnie.blogspot.com/

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook