INDEPENDENT WOMAN TESTUJE PODKŁADY: Max Factor Miracle Touch, liquid illusion foundation

Do firmy Max Factor mam duży sentyment, więc często sięgam po kosmetyki tej firmy. Gdy w jednym ze sklepów internetowych (już nie pamiętam dokładnie gdzie) znalazłam ten podkład w fajnej cenie (bodajże niecałe 30zł) to właściwie bez większego zastanowienia wylądował w koszyku i w efekcie w mojej kosmetyczce.


OD PRODUCENTA:
"Lekka, kremowa konsystencja, która podczas nakładania przechodzi ze stałej w płynną, gładko rozprowadza się na skórze, nadając jej nieskazitelny wygląd pełen blasku.
 
Niezwykły, uniwersalny podkład Miracle Touch zawiera kremowo-płynną formułę, która nadaje skórze nieskazitelny wygląd już przy pierwszej aplikacji.
  • Odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry, w tym cery wrażliwej
  • Innowacyjna formuła solid-to-liquid
  • Idealna podstawa makijażu w jednym prostym kroku, bez potrzeby użycia korektora i pudru
  • Testowany dermatologicznie"
ODE MNIE:
Podsumowując wywód producenta, podkład ma nadawać skórze nieskazitelny wygląd - niezależnie od typu skóry.


OPAKOWANIE:  schludny słoiczek mieszczący TYLKO 11,5g podkładu. To stanowczo za mało w stosunku do jego ceny - kosmetyk zużywa się właściwie w chwili. Opakowanie posiada kieszonkę (?), która zawiera silikonową gąbeczkę. 

ZAPACH: podkład nie posiada zapachu.

KOLOR:wybrałam odcień creamy ivory 40. To bardzo jasny beż (choć kolor w opakowaniu tego nie sugeruje), niestety zawierający różowe tony.


KONSYSTENCJA: i tutaj rzeczywiście - w opakowaniu mamy bardzo zbitą, twardą konsystencję jednak po nabraniu kosmetyku na aplikator, podkład staje się przyjemnie kremowy. Mnie przypomina konsystencję roztapiającego się masła. Bardzo przyjemna sprawa :)

APLIKACJA: najlepiej nakłada się go palcami (osiągamy wtedy mniejsze krycie) oraz dołączoną do opakowania gąbeczką. Nie ukrywam, że to właśnie tą gąbką i ruchami stemplującymi najfajniej nakładało mi się ten podkład. Nie wiem jak sprawdziły by się pędzle. 

KRYCIE: średnie. Ni mniej, ni więcej tylko po prostu średnie. Zobaczcie same. 


WYKOŃCZENIE: półmatowe, lekko rozświetlające cerę. 

DZIAŁANIE: podkład ma zapewniać nieskazitelny wygląd cery. Jak jest naprawdę? Podkreśla wszystko co najgorsze - suche skórki, rozszerzone pory i wszelkie nierówności. Z daleka wygląda całkiem ładnie, jednak z bliska - masakra. 

TRWAŁOŚĆ: 4-5 godzin wygląda dobrze, jednak później zaczyna się ścierać i znikać z naszej twarzy.

INNE: podkład mnie nie zapchał, nie wywołał reakcji alergicznej. Zaznaczę też, że MT lubi brudzisz szaliki, golfy itp...

CENA: ok. 60zł (w sklepach internetowych można go kupić trochę taniej)

DOSTĘPNOŚĆ: większość stacjonarnych drogerii np. Rossmann czy Hebe.

OCENA: 2/5
 
Podsumowując, to naprawdę kiepski podkład. Poczynając od jego niewydajności a kończąc na podkreślaniu wszystkiego co najgorsze na naszej skórze. Szkoda, ponieważ z daleka wygląda nieźle... :)

W serii:
Max Factor, Lasting Performance  
Iwostin Correctin Puritin fluid matujący, trwale kryjący 
Avon Luxe, Miracle - podkład rozświetlający  
Ingrid, Mineral Silk & Lift, jedwabisty fluid do każdego rodzaju cery
BioDermic podkład wygładzająco-kryjący.
Maybelline Dream Nude Airforam, podkład w piance. 
Soraya, podkład HD kryjący.  
 
Pozdrawiam, 
Marta 

8 komentarze:

Mademoiselle Zu pisze...

uu kiepsko. osobiscie nigdy nie siegam po inne podklady niz w plynie aczkolwiek wszelkie max factorowe produkty kocham bezwarunkowo. jednak ja nie wiem czemu oni robia te jasne kolory tak bardzo napigmentowane tym glupim rozem,a nie brzoskwinia

Aparatka pisze...

Ja nie wierzę w żadne 'musowe' wynalazki w kategorii makijażu twarzy :P Choć podkład z Avonu (ten matujący) jest wyjątkiem od reguły ;)

Independent Woman pisze...

Mademoiselle Zu - bardzo kiepsko... ;/ Też zupełnie tego nie rozumiem. Przecież w takich różowych tonach to chyba nikomu nie jest dobrze;/

Aparatka - tak, miałam kiedyś ten podkład w musie i był rewelacyjny :)

iwi piwi pisze...

O kurcze wszyscy się rozpływają na temat tego produktu, sama się zastanawiałam nad jego zakupem, ale w tej sytuacji zastanowię się bardziej czy chce tyle kasy wydawać gdy do revlonu mu chyba brakuje.

Penelopa pisze...

Oj, wiesz jakiś czas temu zastanawiałam się nad tym podkładem. Więc dobrze, ze go nie kupiłam, bo szukam czegoś co nie podkreśla porów, bo sama mam dosyć widoczne w niektórych miejscach i niekiedy to tragicznie wygląda ;/ Zatem raczej już na niego nie spojrzę. A testowałaś może kiedyś L`Oreal Matte Morphose?

MyLife Blossom pisze...

eh, ja mam odwieczny problem z doborem podkladu... Nie umiem trafic w swoj kolor.. nie wiem... zawsze po przyjsciu do domu okazuje sie ze nie jest taki jak mi sie wydawalo... ten mimo wszystko co do sredniego krycia mnie zaciekawil, i odcien taki :D moj

http://lifeisblossom.blogspot.com/

Wonderwoman87 pisze...

Na zdjęciu wyglada rewelacyjne! jednak dalsza część jest już gorsza więc podziękuję

Independent Woman pisze...

iwi piwi - zdecydowanie. Revlon to zupełnie inny podkład, nie ma co ich porównywać ;)

Penelopa - jeśli szukasz czegoś co nie podkreśla porów, to to na pewno nie jest podkład dla Ciebie ;) Nie, nie używałam tego podkładu ale wiele razy mu się przyglądałam w drogerii. Ostatnio moja twarz jest bardziej sucha niż tłusta, więc na razie unikam tego typu kosmetyków ;)

MyLife Blossom - niestety w drogeriach jest bardzo kiepskie światło przekłamujące faktyczne odcienie kosmetyków. Ja przed zakupem zawsze oglądam swatche w internecie i mniej więcej wiem, który kolor może być dobry dla mnie ;)

Wonderwoman87 - tak, z daleka nie wygląda najgorzej ale... no tak jak napisałam w recenzji. Jest po prostu bardzo słaby.

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook