INDEPENDENT WOMAN TESTUJE PODKŁADY : Maybelline Affinimat, podkład matujący.


Dzisiaj będzie o nie średnim  podkładzie dla cery tłustych i mieszanych w kierunku tłustych. Jeśli jesteście zainteresowane, zapraszam!





OPAKOWANIE:  Matowa, czarno-beżowa 30ml tubka. Przy tej konsystencji szczęśliwszym rozwiązaniem byłoby dołączenie pompki. 

ZAPACH: chemiczno-alkoholowy. Na szczęście szybko się ulatnia. 

KOLOR: wybrałam 09 opal rose. Bardzo jasny beż z nutka różu (na szczęście po rozprowadzeniu na twarzy ginie).

KONSYSTENCJA: bardzo rzadka, lejąca. Niestety przy niedokładnym rozprowadzeniu może pozostawiać smugi. 

APLIKACJA: według mnie najlepiej nakłada się go gąbeczką/beauty blender'em. Dzięki temu można uzyskać nim większe krycie i wyższą trwałość. Pędzel u mnie się nie spisał - tworzył smugi, które i tak musiałam rozprowadzić palcami. 

KRYCIE: średnie. Bardzo ładnie wyrównuje koloryt, kryje drobne niedoskonałości. Dla mnie naprawdę wystarczające. 



WYKOŃCZENIE: suche, pół-matowe. Nie wiem jak powinnam je określić ale jest bardziej matowe (nie stuprocentowo), niż satynowe czy rozświetlające. 

DZIAŁANIE: To co na pewno rzuciło się Wam w oczy na zdjęciu powyżej, to przeokropne podkreślanie suchych miejsc na twarzy (boki twarzy, okolice skrzydełek nosa). Nie mogę tego zdzierżyć i właściwie przez to zupełnie przekreśliłam ten podkład. Dalej - na którymś z blogów przeczytałam, że powoduje uczucie ściągnięcia/zasychania na twarzy. Ostatnio moja skóra jest naprawdę przesuszona i ja nie odczuwam żadnego podobnego dyskomfortu. Co do tytułowego matowienia to niestety - nie specjalnego. Trzyma się tyle, ile cały podkład, czyli kilka godzin.

TRWAŁOŚĆ: ok. 4 godziny, po czym zaczyna nieestetycznie ścierać się. Każde nawet najdelikatniejsze dotknięcie twarzy zaowocuje jego odbiciem.

INNE: posiada SPF 17, nie zapycha, nie podrażnia, nie wysusza i nie uczula.

CENA: ok. 25zł

DOSTĘPNOŚĆ: większość drogerii zawierających szafy Maybelline, sklepy internetowe;


OCENA: 3/5

Podsumowując, Affinimatt to nie najpodlejszy podkład z rodziny podkładów "na wyjście po bułki". Niestety bardzo podkreśla suche skórki, po kilku godzinach zaczyna znikać/ścierać się. Wydaje mi się, że u osób z tłustą cera spisałby się lepiej. Ja nie jestem z niego zadowolona i więcej do niego nie powrócę.


W serii:

SALE - KLIK!


Pozdrawiam,
Marta

13 komentarze:

Anonimowy pisze...

A ja zdecydowanie czekam na test wychwalanego na wszystkich blogach i vlogach - Skin Balance z Pierre Rene :) Dla bledszych buziek podobno nowo wprowadzony kolor, 20 champage, jest naj! Jestem ciekawa jakie byłoby Twoje zdanie na jego temat, ponieważ jesteś jedyną blogerką, która ma takie same problemy skórne jak ja. Ok, może jakoś głupio to brzmi, ale naprawdę nie widziałam by ktokolwiek inny się z tym zmagał. Ba, na blogach... na żywo nie widziałam! Tylko same ładne cery, bez tej okropnej "kaszki" na czole, której nie straszne peelingi, kremy czy inne zabiegi. :(

Także czekam i czytam wszelkie testy podkładów, ale inne wpisy oczywiście też :)
Pozdrawiam ciepło! N.

Independent Woman pisze...

Anonimie - recenzja Skin Balance ukaże się w najbliższym czasie :) Obecnie testuję Rimmel Stay Matt w nowej wersji oraz Lirene City Matt (ten kosmetyk właściwie sobie przypominam, ponieważ kiedyś bardzo namiętnie go używałam :) ).
Masz rację - niewiele ludzi dotyka problem podskórnych grudek. Są strasznie nieestetyczne i najgorsze jest to, że bardzo ciężko jest się ich pozbyć. Ja walczę od lat - i jak widać z marnym skutkiem...

Bardzo mi miło, że zaglądasz na mojego bloga ;)
Pozdrawiam!

Kamila Konarska pisze...

Ja kupiłam matujący z Kobo za 14,99zł i jestem mega zadowolona. Może dlatego, że nie potrzebuję ani mocnego krycia ani zmatowienia, bo tłustej skóry nie mam.

InfallibleLifestyle pisze...

Jakoś od początku nie byłam do niego przekonana ze względu na alkohol w składzie, choć i tak dobrze, że nie wysusza :) Chyba wolę już pozostać przy klasycznej wersji tego podkładu ;)

minthairr Paula pisze...

Kolorem by do mnie pasował, ale połączenie alkohol w składzie + moja twarz nie zawsze dobrze się kończy :(

luckywoman pisze...

A ja mam i bardzo go lubię :) Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu gdzie do wygrania są aż 3 zestawy greckich kosmetyków Mythos :)

Penelopa pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Penelopa pisze...

Faktycznie ładnie wyrównuje koloryt, ale mówiąc szczerze to właśnie to podkreślanie suchych miejsc itd... mnie tez to totalnie zniechęca. ;/

Yasminella pisze...

ładnie kryje. Nie wiem jak to się stało ale nigdy nie miałam żadnego affinitone

yougreetlife pisze...

Niestety w moim przypadku już odpada ze względu na podkreślanie suchych skórek. A szkoda, bo całkiem nieźle się zapowiadał.

Make-up_kama pisze...

Będąc ostatnio w Hebe miałam go w ręcę,dobrze że się na niego nie skusiłam-podkłady które podkreślają suche skórki u mnie odpadają.

kala pisze...

a dostalas ww Kielcach skin balance? ja szukałam tego najjaśniejszego koloru we wszystkich naturach :<

Independent Woman pisze...

Kamila Konarska - znam go i też całkiem lubię ;)

InfallibleLifestyle - tak, klasyczna wersja jest o niebo lepsza od tej ;)

minthairr Paula - ja też nie lubię tego składnika w kosmetykach, ale tutaj na szczęście nie przeszkadza ;)

Penelopa - mhm, niestety... W ogóle zauważyłam, że wszystkie podkłady jakie ostatnio testuje są co najwyżej średnie. Mam nadzieję, że w końcu trafię na coś fajnego ;)

kala - kupiłam go w Naturze w ECHO ;) Niestety odcień 21 jest rozchwytywany i ciężko na niego trafić :P

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook