RECENZJA: Holika Holika, Milky Veil Por Cover BB krem


Pomału zaczynam przerzucać się na azjatyckie bb kremy. Właściwie każdy z którym miałam do czynienia w mniejszy bądź większy sposób mi pasował. Ich składniki są zdecydowanie bardziej przyjazne mojej czasem nadwrażliwej cerze niż składniki drogeryjnych podkładów. Oczyścicie zużyję te które mam (ich recenzje pojawiać się będą regularnie), jednak już nie zamierzam kupować nowych.
Zgadza się - ceny oryginalnych bb kremów w polskich sklepach są co najmniej śmieszne, ale na ebay.pl można dostać je w bardzo rozsądnych cenach z darmową wysyłką włącznie.
Dziś zapraszam na recenzję kosmetyku  który w styczniu był moim ulubieńcem - bb krem Holika Holika Milky Veil Pore Cover.

Co jest głównym zadaniem tego bb kremu? Ma kryć rozszerzone pory i niedoskonałości, matowić, regulować wydzielanie  sebum, wyrównywać koloryt cery oraz dzięki zawartości filtrów (SPF 30 PA ++) chronić skórę przed niekorzystnym działaniem słońca. Kosmetyk zawiera olej z pestek jabłka (nawilża skórę i chroni przed przedwczesnym starzeniem się), ekstrakt z drzewa herbacianego (między innymi działa przeciwzapalnie) oraz proteiny serwatkowe (źródło witamin z grupy B, białek, lipidów; mają działanie nawilżające).

OPAKOWANIE: liliowa, miękka tubka zawierająca 30ml bb kremu. Estetyczna, cieszy oko. 




KOLOR: bardzo jasny beż z lekką brzoskwiniową poświatą. Spokojnie - będzie idealny dla bardzo bladych  dziewczyn. 


ZAPACH: bb krem raczej nie ma zapachu. Jeśli doszukiwałabym się jakiegokolwiek to powiedziałabym, że jest lekko.. kremowy.

KONSYSTENCJA: bardzo zbita, gęsta. Dzięki niej, kosmetyk jest bardzo wydajny.

APLIKACJA: krem najlepiej aplikować palcami lub lekko zwilżoną gąbeczką/beauty blenderem (w przypadku tej metody, po zakończeniu aplikacji warto delikatnie wklepać kosmetyk palcami). Krem bardzo dobrze się rozsmarowuje, nie ma problemu z zaciekami/plamami/smugami.

KRYCIE: wysokie. Można je stopniować nakładając bb krem warstwowo. Tak czy siak, jak za chwilę się przekonacie Milky Veil kryje imponująco. 


WYKOŃCZENIE: satynowe w kierunku matowego. Ja je bardzo lubię a efekt dodatkowo potęguję meteorytami. Buzia wygląda zdrowo, świeżo i co najważniejsze - nie uzyskujemy efektu maski (pomimo gęstej, bogatej konsystencji).

DZIAŁANIE: bb krem rzeczywiście minimalizuje widoczność porów. Nie wiem jak to się dzieje, ale skóra naprawdę wygląda lepiej. Bez żadnych silikonowych baz czy kuracji typowo zwężających pory. Co do matowienia to raczej się nie zgodzę. Mimo, że mam skórę suchą i naprawdę już nie pamiętam kiedy miałam problem z jej błyszczeniem się to ten kosmetyk po kilku godzinach (ok. 3-4) wymaga lekkich poprawek w postaci np. ściągnięcia sebum bibułkami matującymi. Podejrzewam, że to sprawka konsystencji tego bb kremu ale… co się nie robi dla wygładzonej, zdrowo wyglądającej cery? :)
Ufam, że chroni moją cerę przed negatywnym działaniem promieniowania słonecznego.

TRWAŁOŚĆ: przez pierwsze kilka tygodni wytrzymywał cały dzień, od rana do późnego wieczora. Ostatnio jednak zauważyłam, że po około 7 godzinach od nałożenia zaczął mieć tendencję do lekkiego ścierania  się na policzkach oraz w okolicach żuchwy. Nie jest to nic spektakularnego, ale jednak takie zjawisko ma miejsce. Po za tym ważenie, efekty ciastek czy inne bajery nie mają w jego przypadku miejsca.

INNE: bb krem ma delikatne właściwości oksydacyjne. W przypadku tego kosmetyku i jego koloru mnie to odpowiada, ponieważ nie mam karnacji Królewny Śnieżki i gdyby nie delikatne ciemnienie wyglądałabym jak córka młynarza ;) Dalej - mimo swoich właściwości wygładzających jest delikatnie widoczny na twarzy ale… w taki pozytywny sposób ;)
Nie zapchał mnie ani nie podrażnił. Nie pogorszył stanu mojej cery. Co więcej, po demakijażu czuję, że jest przyjemnie gładka i lekko nawilżona a już na pewno nie ściągnięta.

CENA: ok. 30zł

DOSTĘPNOŚĆ: ebay.pl, allegro.pl, ekobieca.pl, myasia.pl i inne sklepy internetowe.

OCENA: 4/5

Podsumowując, to naprawdę fajny krem dla cer suchych, normalnych i mieszanych w kierunku suchej z problemem rozszerzonych porów oraz nierównomiernej strukturze. Mocno kryje zaczerwienienia i wszelkie przebarwienia także fantastycznie minimalizuje widoczność porów. Niestety nie jest kosmetykiem mocno matującym a już zwłaszcza ograniczającym wydzielanie sebum. Ja go bardzo lubię i gdyby nie karygodna ilość podkładów i bb kremów w mojej toaletce pewnie bym do niego powróciła. ;)

Pozdrawiam,
Marta


4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Super, ze wróciłaś! Po cichu na to liczyłam:) Swoją recenzją,zachęciłaś mnie do zakupu tego bb, pomimo, że nigdy nie miałam ochoty na próbowanie azjatyckich kosmetyków. Zrobisz post ze swoim stanem posiadania kosmetyków kolorowych? Bardzo proszę. Monika W.

Independent Woman pisze...

Moniko - cieszę się, że zachęciłam Cię do zakupu tego kremu :P Jeśli chodzi natomiast o mój zbiór kolorówki to tak, być może taki post pojawi się w niedługim czasie ;)

Aparatka pisze...

Mam zielony krem BB od Holiki (Ty też- widziałam na zdjęciu z zakupami) i on też fenomenalnie kryje :)
A post ze zbiorem kosmetycznym może okazać się hitem, sama z przyjemnością go przeczytam/obejrzę :D

rekuperacja pisze...

bardzo fajny efekt ! :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook