ULUBIEŃCY : maj 2014r.

W ciągu tych kilku miesięcy bez bloga, uzbierałam masę ulubieńców jak i bubli. Zużyłam kilkadziesiąt kosmetyków i jestem w trakcie testów kilkunastu nowych, zupełnie mi nie znanych wcześniej. Gdybym chciała to wszystko umieścić w jednym poście... hmmm - nie poradziłabym sobie z tym. Dlatego najuczciwiej będzie, jak zrobię po prostu podsumowanie ostatniego miesiąca. Dziś zapraszam na ulubieńców. ;)



Lirene, Samoopalający mus nawilżający -  maj sponsorowała opalenizna z tubki. Początek należał do Body Arabica (balsam brązujący tej samej firmy),  środek i koniec zaś do jego brata - samoopalacza w formie pianki. Kosmetyk bardzo łatwo się rozprowadza. Opalenizna jest lekko brązowa i wygląda na naturalną, zdrową.  Nie pozostawia smug czy nieestetycznych plam. Pachnie przyjemnie - samoopalaczowa nuta nie przoduje w całej kompozycji zapachowej, na szczęście. Po za tym wydaje się być wydajny i jest w miarę niedrogi (ok. 20zł). Bardzo się z nim polubiłam i chyba zostanie ze mną na dłużej ;)



Tołpa Dermo Body Mum, krem wzmacniający przeciw rozstępom - stosuję go już od ok. 1,5 miesiąca i muszę stwierdzić, że bardzo ładnie ujędrnia ciało. Nie zmniejsza rozstępów, nie neutralizuje ich koloru ale wierzę, że rzeczywiście im zapobiega. Polubiłam się z nim głównie za napięcie skóry jakie pozostawia oraz bardzo przyjemny zapach : ziemisto-kwiatowy. Regularna cena jest wysoka więc pewnie już do niego nie wrócę.



Verona, krem do stóp odświeżająco-chłodzący - jak tylko pogoda zaczyna robić się iście letnia zawsze sięgam po jakieś chłodzące, dezodorujące i odświeżające kosmetyki do stóp. Dlaczego? Po prostu... tak mi lepiej. :) Po kosmetyku z Verony nie spodziewałam się cudów ale... przyjemnie chłodzi stopy, rzeczywiście zapobiega nadmiernej potliwości, fajnie wygładza stopy i lekko je nawilża. Cóż więcej chcieć? :)



Lirene Last Minute Body BB, fluid - balsam dla ciemnej karnacji - w momencie pojawienia się tego kosmetyku na rynku, w żaden sposób mnie nie skusił. Bałam się brudzenia ubrań, plam i sztucznego pomarańczowego koloru. Po przeczytaniu kilkunastu pozytywnych recenzji na jego temat, po obejrzeniu kilku zdjęć z efektem jaki daje, postanowiłam zaryzykować. Nie żałuję. Kosmetyk nadaje piękny, złoto-brązowy rozświetlony efekt. Absolutnie nie brudzi ubrań, szybko się wchłania, a efekt trzyma się cały dzień - aż do wieczornej kąpieli. Naprawdę polecam - świetny produkt a'la rajstopy w spray'u SH, łatwo dostępny i niezbyt drogi.


Ziaja Med, kuracja dermatologiczna z witaminą C + HA/P - RECENZJA.



Margarita, mgiełka do twarzy na bazie wody różanej - fantastyczny wielofunkcyjny kosmetyk. Używam jej do odświeżania twarzy w ciągu dnia, utrwalania makijażu i ściągania z niego "pudrowości" czy mieszania z glinkami. Ładnie koi i nawilża skórę. Lubię ją i będę szukać godnego zastępcy dostępnego tu, w Polsce ;)



Rimmel 60 seconds by Rita Ora, nr 703 white hot love - przepiękny, śnieżnobiały lakier. Dwie warstwy w 100% pokryły płytkę paznokcia. Lakier nie smuży, w połączeniu z Insta-Dri wysycha w ciągu kilkudziesięciu sekund. Teraz w Naturze są za niecałe 7 zł i... mam zamiar dokupić jeszcze 2-3 kolory :) 
Sally Hansen Insta-Dri, top coat - nie wiem, jak wcześniej mogłam bez niego malować swoje paznokcie. Po pierwsze - przyspiesza wysychanie lakieru do kilkunastu-kilkudziesięciu sekund. Po drugie pięknie je nabłyszcza, a po trzecie przedłuża trwałość nawet najpodlejszego lakieru o 1-2 dni. Mimo, że cena nie zachęca do zakupu gorąco go Wam polecam. 
 


Miałyście któryś z wyżej wymienionych kosmetyków? Lubicie je tak jak ja, czy może wręcz przeciwnie? 

Pozdrawiam, 
Marta

10 komentarze:

zoila pisze...

Szkoda, że szampony i odżywki z Margarity można u nas kupić, a innych kosmetyków nie... Chętnie przyjrzałabym się temu psikadłu :).
Mam lakier Rimmel, ale tego koloru jeszcze nie używałam. W mojej kosmetyczce swego czasu mieszkał Insta Dri, jednak nie byłam z niego do końca zadowolona.

InfallibleLifestyle pisze...

Zaciekawił mnie ten samoopalający mus Lirene ;) Właśnie czegoś takiego szukam, lekkiego i dającego naturalny efekt ;)

KINGA TESTUJE RECENZUJE POLECA pisze...

Chyba kuszę się na Sally Hansen Insta-Dri, top coat - słyszałam o nim wiele dobrych opinii a teraz używam mleczko do skórek z tej serii i nawet jestem zadowolona.

...SZKATUŁKA... pisze...

Uwielbiam kosmetyki z TOŁPA - są chyba największym hitem ostatnich czasów :)

Kasia Szewczyk pisze...

Nie miałam nic z tych produktów ;] Będę zaglądała częściej ;]

Anonimowy pisze...

Jesteś kolejna osobą, która pozytywnie się wypowiada o bb balsamie- dopisuję do listy zakupów Monika W.

iv90 pisze...

Nie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale mam ochotę na ten lakier z Rimmela :D

Aparatka pisze...

Rozważam zakup Insta-Dri od Sally Hansen, a skoro zachwalasz, to trzeba będzie wciągnąć go na 'chciej-listę' :)

Paulina pisze...

koniecznie muszę sięgnąć po ten balsam BB z Lirene :)

owca pisze...

Zainteresował mnie ten mus z Lirene :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook