ULUBIEŃCY : czerwiec 2014r.

Czerwiec upłynął mi jak z bicza strzelił - to za sprawą przygotowywania się do egzaminu zawodowego oraz obrony pracy. Na szczęście, w całym tym zamieszaniu nie zapomniałam o SOBIE i wynalazłam kilka NAPRAWDĘ fantastycznych kosmetyków. Już dawno w żadnym miesiącu nie udało mi się spróbować tylu nowych, rewelacyjnych cudeniek. Jeśli jesteście ciekawe to.. zapraszam do lektury ;)




WŁOSY

 W tym ubiegłym miesiącu zachwycił mnie tylko jeden kosmetyk. Mianowicie 20-minutowa kuracja do włosów z Receptur Babuszki Agafii (kupiłam ją TU; znajdziecie tam też opis producenta oraz skład). Dokładna recenzja kosmetyku ukaże się niebawem, jednak na dzień dzisiejszy muszę stwierdzić, że to jedna najlepszych masek do włosów jakichkolwiek miałam przyjemność używać. Cudownie zmiękcza włosy, sprawia, że są sypkie i odpowiednio dociążone. Polecam z czystym sumieniem.

PIELĘGNACJA TWARZY

Recenzja tego gagatka również ukaże się w najbliższym czasie. Mowa o Organic Shop, Organic algae & mud czyli o masce błotnej z zawartością alg morskich. Maseczka świetnie oczyszcza pory, ładnie nawilża buzię oraz sprawia, że pojawia się na niej mniej nieprzyjaciół. Rewelacja ;)


Krem nawilżający Garden Roses polskiej firmy Make Me Bio., fantastycznie nawilża oraz koi skórę. Już dawno nie miałam tak świetnego kremu na dzień. Szybko się wchłania, pomimo swojej bogatej konsystencji. Jak pachnie? Dla innych rewelacyjnie, dla mnie średnio. Trzeba się do tego zapachu przyczaić - mleko, płatki owsiane, woda różana. Tak czy siak, moja cera już dawno nie była w tak dobrej kondycji. Więcej o nim wkrótce ;)


Pilingu do ust z firmy Pat&Rub nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Kosmetyk może nie niezbędny ale na pewno cieszący ;) Taka mała fanaberia. Doskonale peelinguje usta i lekko je natłuszcza, pozostawiając delikatną warstwę ochronną. Moja usta po nim pęcznieją, mają ładniejszy kolor i.. właściwie nie potrzebują już żadnych szminek :) Jeśli nie macie co zrobić z pieniędzmi a chcecie sprawić sobie mały prezent to jak najbardziej polecam.


Pewnie i o tym żelu do twarzy słyszałyście/czytałyście dużo. Wiecie co mnie skusiło do zakupu? Któraś recenzja, w której blogerka napisała, że pachnie jak PIZZA. Tymiankowy żel do twarzy z firmy Sylveco capnęłam bez zastanowienia. I tak -  po pierwsze żel nie pachnie jak pizza :( Pachnie jak mieszanka ziół prowansalskich w połączeniu z jakimś wziewnym lekiem. Dobrze oczyszcza skórę, nie piecze w oczy i całkiem dobrze się pieni (jak na kosmetyk z tak dobrym składem). Po za tym rzeczywiście zauważyłam lekkie rozjaśnienie potrądzikowych zmian. Kosmetyk wart uwagi - szczególnie osoby z cerą mieszaną i suchą powinny być z niego zadowolone. Szkoda tylko, że tak ciężko dostać go w stacjonarnej aptece.



PIELĘGNACJA CIAŁA

Przyszło lato, przyszło odkrywanie nóg. Jak co roku czerwiec poświęcam walce z cellulitem.  W ubiegłych latach walkę przegrywałam ale w tym roku... prawie wygrałam. Dzięki Białemu olejowi syberyjskiemu do ciała, przeciw cellulitowy rosyjskiej marki Natura Siberica. Peany pochwalne ku temu balsamowi będę wygłaszać w oddzielnym poście, jednak nie mogło go zabraknąć w tym zestawieniu. Kosmetyk fantastycznie nawilża, napina skórę i... w połączeniu z ćwiczeniami sprawił, że cellulit stał się mniej rażący. Jeśli się odważę, wystawię Wam zdjęcia "przed i po" i same ocenicie. Niesamowite. 1,5 miesiąca użytkowania i rezultaty widoczne gołym okiem. Polecam!

Krem do biustu "Efekt Super Push-up" marki Love 2 Mix Organic. Efektu push up nie zauważyłam (stosuję go od ok. 1,5 miesiąca) ale... pięknie nawilżył skórę piersi i dekoltu. Dodatkowo zauważyłam, że biust stał się jędrniejszy a skóra na nim bardziej napięta. Od lat stosuję kosmetyki do biustu (bo uważam, że o cycki trzeba dbać jak o skórę twarzy :D ) i podobny efekt zauważałam tylko po stosowaniu różowego serum z Eveline. Tak czy siak, na korzyść tego kremu przemawia jeszcze piękny zapach oraz bogata i gęsta konsystencja, która chcąc nie chcąc, zmusza nas do masażu piersi i co za tym idzie (świadomych czy też nie) kontrolnych badań profilaktycznych p/nowotworowi piersi. Uwielbiam ten kosmetyk i gdy tylko mi się skończy, wrócę do niego z wielką ochotą.


Stara Mydlarnia i cukrowy peeling do ciała o zapachu białej czekolady. Tutaj muszę przyznać szczerze, że zastanawiałam się czy umieścić do wśród grona ulubieńców miesiąca. Dlaczego? Otóż dlatego, że naprawdę uwielbiam jego konsystencję (sypką i suchą), świetne właściwości peelingujące ale.. nie mogę znieść jego zapachu. Jest mdły, sztuczny i.. w niczym nie przypomina białej czekolady. Zużyję go, bo nie mam w zwyczaju wyrzucać kosmetyków (tym bardziej, jeśli nie podoba mi się tylko ich zapach) i następnym razem wybiorę inną wersję zapachową - może tą z figą ;)


KOLORÓWKA

Ostatnio mój naprawdę ulubiony tusz do rzęs Essence Lash Mania. Haneczka (digitalgirl13) pokazywała go już tyle razy, naoglądałam się u niej spektakularnych efektów więc.. sama zapragnęłam go mieć. Tusz jest fantastyczny - świetne pogrubia, wydłuża, unosi i rozdziela rzęsy. Bije tusze Wibo i Lovely na głowę. Niestety zauważyłam, że lubi się osypać pod koniec dnia. Mnie to jakoś nieszczególnie przeszkadza więc.. i tak go uwielbiam:) Zaznaczam też, że ma dość specyficzną szczoteczkę i trzeba się do niej przyzwyczaić ;)


Rimmel Scandaleyes, cień w kremie w odcieniu 005 Golden Bronze. Dostałam go w prezencie jakieś kilka tygodni temu i od tej chwili nie mogę się z nim rozstać. Jakością dorównuje Maybelline Color Tatoo, jednak to co kocham w nim najbardziej to jego kolor. Ciepły, złoty brąz który w rewelacyjny sposób podbija odcień mojej zielonej tęczówki. Czuje się w nim bosko i na pewno szybko z niego nie zrezygnuję ;) 


Jeśli czytacie mój blog dłużej, to nie raz gdzieś tam wspominałam, że nie kupię lakieru droższego niż 15zł, bo zwyczajnie szkoda mi na nie pieniędzy. Traf chciał, że do mojej kosmetyczki wpadł jeden lakier Essie Fiji i.. przepadłam. Kolor, wykończenie, trwałość, przyjemność malowania... Nie ma porównania do innych, tańszych lakierów które miałam okazję używać. Zaraz po Fiji wpadł Lilacism oraz Sand Tropez i... każdym jestem zauroczona. Dzięki temu prezentowi zdałam sobie sprawę, że warto zainwestować w dobry lakier do paznokci (szczególnie, jeśli narzekacie na brak czasu) bo a) przez dłuższy okres będzie ładnie wyglądał na paznokciach i b) nie odpryśnie po jednym dniu noszenia.

Sporo tego, prawda? Znacie któryś z kosmetyków?

 Być może, jutro przedstawię Wam czerwcowe denko :) 

Pozdrawiam,
Marta

3 komentarze:

Iwetto Iwettos pisze...

Mam cień Rimmel, ale chłodny brąz i polubiłam go za metaliczne wykończenie. Sam nie trzyma się zbyt dobrze, ale na bazie rewelacyjnie (nawet podczas upałów ;).
Wydaje mi się, że również mam maskę do włosów Babuszki... tylko nie wiem czy tą wersję. Muszę sprawdzić.
Wiele ciekawych recenzji się zapowiada, czekam z niecierpliwością :)

Aparatka pisze...

Jak dla mnie to same nowości :) Lakiery z Essie kuszą mnie ogromnie, jednak mam za dużo lakierów i za mało luźnej kasy, bo obrona magisterki pochłonęła nie tylko czas, ale i trochę pieniędzy :P

Angelika Ś. pisze...

kompletnie nic nie znam...

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook