RECENZJA: L'Oreal Volume Million Lashes, pogrubiający tusz do rzęs

Jeszcze kilka miesięcy wstecz twierdziłam, że nie warto wydawać na tusz więcej niż 20zł. W sumie, trochę nadal tak myślę, ale minimalnie skorygowałam ten pogląd. Są tusze tanie, dające świetny efekt ale... bardzo niewydajne. Niewydajne pod względem ekspresowego wysychania. Jak wiecie, uwielbiam żółty tusz z Lovely czy zielony z Wibo. Niestety, muszę je wymieniać co cztery tygodnie. Nie wiem dlaczego tak się dzieje - tusze trzymam w chłodnym, suchym i zacienionym miejscu. Nie "pompuję" go podczas aplikacji. 
Wniosek wysnułam taki - tanie tusze mogą być świetne, ale często okazują się krótkodystansowe. 

Dzisiaj przedstawię Wam tusz który używam od ok. 2,5 miesiąca i nadal zachowuje się tak, jak podczas pierwszego użycia. Zapraszam na recenzję kultowego tuszu firmy L'Oreal, Volume Million Lashes. 

Od producenta: 

"Dla kobiet wykonujących wyrafinowany makijaż oka lub makijaż klubowy, ekstremalnie zwielokrotnione rzęsy.
Efekt: Spojrzenie zapierające dech i olśniewające piękno miliona rzęs.

Nowa generacja objętości - rzęsy są jak zwielokrotnione dzięki unikalnej formule tuszu i szczoteczce Millionizer.
Rzęsy 3 razy grubsze* i rozdzielone, bez nadmiaru i bez grudek.
 
*Test instrumentalny"
(źródło: www.lorealparis.pl) 


OPAKOWANIE: eleganckie, zdobne, cieszące oko. Zawiera 9 gram kosmetyku.

SZCZOTECZKA: z rodziny silikonowych. Gruba, z dość długimi "rzęskami", zwężająca się na końcu. 


ZAPACH: typowy zapach tuszów z L'Oreal. Dość mocno perfumowany, specyficzny. Ja go uwielbiam.

KONSYSTENCJA: Niezbyt gęsta, nie za rzadka. Odpowiednia do malowania rzęs, od momentu pierwszego otwarcia.

KOLOR: niby super-czarna, ale dla mnie właśnie nie do końca. Jest to czerń, bezapelacyjnie, ale nie jakoś powalająco intensywna. Szkoda.


DZIAŁANIE: Hmm.. Od czego by tu zacząć. Może od tego, że według mnie, zbyt mało tuszu nabiera się na szczoteczkę. W przypadku niektórych tuszów do rzęs jest to zaletą, tutaj niestety jest to wadą. Długie rzęski szczoteczki w połączeniu z niewielką ilością nabranego tuszu uniemożliwiają dokładnie i równomierne pokrycie rzęs przy jednej warstwie. Kolejna rzecz : tusz zbyt szybko zastyga na rzęsach i naprawdę ciężko dołożyć drugą czy nawet trzecią warstwę bez efektu owadzich nóżek i nieestetycznych grudek. Próbowałam stosować go na wiele sposobów np. najpierw nakładałam trzy warstwy na jedno oko, a później zajmowałam się drugim. Za każdym razem efekt był taki sam : 


Uważam, że przy jednej warstwie tusz wygląda nijako. Rzęsy są przyciemnione, trochę wydłużone ale... nie jest to efekt za który byłabym skora ponownie wydać prawie 60zł. Przy drugiej warstwie zaczynają powstawać owadzie nóżki, a przy trzeciej rzęsy są bardziej pogrubione, lekko podkręcone ale z masą nieestetycznych grudek. Jak widzicie na załączonym zdjęciu wyżej, naprawdę ciężko się nie wybrudzić aplikując ten tusz. Ja używam go już ponad dwa miesiące, a nadal powieka przy samej linii rzęs jest upaćkana tuszem. 
Jego zaletą niewątpliwie jest fakt, że absolutnie się nie osypuje. Jest wydajny i nie wysycha już po miesiącu używania.

CENA: ok. 55zł

DOSTĘPNOŚĆ: drogerie oferujące kosmetyki L'Oreal, sklepy internetowe. 

OCENA: 2,5/5

Podsumowując, Volume Million Lashes mnie zawiódł. Czytałam wiele pochlebnych recenzji na temat tego tuszu, więc wiązałam z nim duże nadzieje. Moje rzęsy nie są jakoś szczególnie problematyczne/wymagające więc rzadko mam jakieś większe problemy z doborem maskary. Zaletą VML jest niewątpliwie wydajność, ale to na nic, jeśli efekt na rzęsach zupełnie mi nie leży. 

Dajcie znak, czy znacie ten tusz i jakie macie z nim doświadczenia. 

Pozdrawiam, 
Marta


11 komentarze:

Ewelina Zych pisze...

Wczoraj już miałam go w rękach lecz odłożyłam na półkę bo był ostatni i stwierdziłam że pewnie wiele razy macany więc odpuściłam, bo gdyby było inaczej pewnie bym go kupiła, a jak widać chyba jednak nie warto :)

Carolina pisze...

Mam czerwoną wersję tego tuszu, ale leży i jakoś mnie do niej nie ciągnie ...

becomingbeauty pisze...

szczoteczka wydaje sie idealna dla mnie ale niestety efekt na rzesach bardzo nie powala ;<

Penelopa pisze...

Szczerze mówiąc jak zobaczyłam zdjęcie to trochę wow, bo efekt faktycznie nietuzinkowy. ;p Za taką cenę efekt nie powala.

domino2oo5 pisze...

Za taką cenę to powinien być świetny! :)

serwetki pisze...

efekt niestety nie powala ;/

Monika Kulik pisze...

Też właśnie pisałam, że druga warstwa nie ładnie wygląda, ale u mnie i koleżanek jedna jest wystarczająca i bardzo dobrze mi się tusz rozprowadza:-) nie wiem dlaczego takie różnice : p..zależy od trafienia na dobrą partię?

KasiaPL pisze...

też lubię te tusze z Lovely i Wibo, ale faktycznie szybciej wysychają niż droższe, np. kiedyś miałam MF Masterpiece lub Loreal Telescopic i bardzo długo używałam :)
ten co opisujesz faktycznie kiepski efekt daje :(

Anonimowy pisze...

Mi się w tym tuszu nie podobała szczoteczka i miałam przeczucie, że może być bublem. Z tuszy tej firmy polecam ten: Extra-Volume Collagene Mega Volume Collagène takiej firany jak po nim to nigdy nie miałam.- Monika W.

Yasminella pisze...

Faktycznie kiepsko się prezentuje.

Dębica pisze...

Po tym co widzę, jednak zostanę przy tańszych tuszach, posiadałam droższe i nigdy nie powalały, wolę jednak wydać 10 zł cześciej ale cieszyć się efektem jakiego szukam :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook