Makijażowi ulubieńcy ostatnich tygodni

Już dawno nie było posta z ulubieńcami więc postanowiłam, że w telegraficznym skrócie przedstawię Wam moje ulubione kosmetyki do makijażu, po które ostatnio najczęściej sięgam. Wybrałam po jednym kosmetyku z każdej kategorii, coby nie robić Wam małej encyklopedii :) Zainteresowanych zapraszam do lektury ;)

  •  Podkład Inglot AMC, odcień LW100 : jeden z lepszych (i jaśniejszych!) podkładów, z jakimi miałam do czynienia. Podkład cudownie rozświetla skórę (zawiera w sobie mikroskopijne drobinki, zdecydowanie mniejsze niż w podkładzie Rimmel Wake me up). Jest bardzo lekki i zupełnie nie wyczuwalny na skórze. Rewelacyjnie się w nią wtapia, nie tworząc efektu maski. Krycie ma średnie w kierunku lekkiego, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza - większe niedoskonałości przykrywam sobie korektorem. Podkład nie waży się na buzi, nie ściera i naprawdę długo wytrzymuje na skórze (ok. 7-8 godzin w stanie nienaruszonym). Może podkreślić suche skórki, więc zalecam częste peelingi :P Zdecydowanie polecam każdemu typowi skóry.
  • Puder prasowany Rimmel Stay Matte, odcień transparentny : ten puder już każdy widział, każdy o nim słyszał i prawie każdy go miał :) Ja zdecydowałam się na niego stosunkowo późno, bo jakieś dwa miesiące temu i.... przepadłam. Puder jest niewiarygodnie drobno zmielony, nie tworzy pudrowej maski na skórze, przedłuża trwałość podkładu, jest wydajny i niedrogi. Rewelacja ;)

  •  The Balm, Bahama Mama, bronzer do twarzy : kolejny kultowy kosmetyk, na który zdecydowałam się dopiero kilka  tygodni temu. Jest fantastyczny. Mocno napigmentowany, w odpowiednio wyważonym kolorze idealnym do konturowania twarzy jak i jej brązowienia. Nie zawiera drobinek, łatwo się blenduje nie pozostawiając plam. Cena nie najniższa, ale produkt zdecydowanie wart swojej ceny.

  •  Benefit, Posie Tint : wiele razy przyglądałam mu się w Sephorze, ale niestety cena nie zachęcała do zakupu. Podczas jednej z promocji (chyba -15% na urodziny Sephory) postanowiłam go w końcu wziąć i... nie żałuję ani złotówki. Kosmetyk jest pierońsko trwały i daje dziewczęcy, cukierkowo-różowy kolor. Na początku musiałam nauczyć się go aplikować, ale jak to mówią "dla chcącego nic trudnego" i... dziś cieszę się pięknym zdrowo wyglądającym rumieńcem. Polecam, bez dwóch zdań!

  • Essence, Soo Glow!, kremowy rozświetlacz do twarzy: uwielbiam go! Daje piękny efekt tafli, trzyma się na buzi cały dzień i najważniejsze : bez obaw możemy zaaplikować do na przypudrowaną twarz. Nic się nie roluje, nic się nie waży, nic się nie ściera. Polecam tym bardziej, że cena jest śmiesznie niska w porównaniu do reprezentowanej przez niego jakości. :)

  • Rimmel, Lash Accelerator Endless, tusz do rzęs : jestem niesamowicie zadowolona z tego tuszu. Pięknie rozdziela rzęsy, wydłuża jednocześnie je podkręcając. Dodatkowo ma smoliście czarny kolor. Plus również za nieosypywanie się w ciągu dnia.Świetny kosmetyk, warty wypróbowania np. podczas którejś promocji -40% ;)

  •  Benefit, Most Glamorous Nudes Ever..., paletka do makijażu oczu: w tym roku św. Mikołaj przyniósł mi między innymi to cudo. Paletka zawiera cztery cienie prasowane (call my buff, kiss me i'm tipsy, it's complicated oraz glit-y pleasure) oraz dwa cienie w kremie (brithday suit oraz my two cents). Cienie są piękne idealne do makijażu dziennego (wieczorowego też, a co!). dobrze się ze sobą łączą i ślicznie wyglądają na powiece. Niedługo zaprezentuję Wam w pełnej okazałości tą paletkę oraz jej siostrę : Easiest Nudes Ever... :)

  •  Zoeva, Naturally Yours, paleta cieni do powiek : o tej koleżance pisałam więcej TU. Cienie są świetne: mają piękne kolory i świetną jakość. Polecam serdecznie każdej z Was, która aktualnie szuka idealnej, utrzymanej w tonacji "nude" paletki cieni do powiek :)

  •  Makeup Revolution, Ultra Aqua Brow Tint, odcień light : kilka razy zastanawiałam się nad kupnem słynnej farbki Aqua Brow z Makeup Forever i  nie macie pojęcia, jak się cieszę, że jej jednak nie kupiłam - to dobry znak świadczący o tym, że nie zbaraniałam do reszty. Jakiś czas temu Makeup Revolution wtargnęło na nasz rynek bardzo gwałtownie i nie ukrywam, że jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa - udało mi się między innymi kupić to cudo, za całe 15zł. Farbka ma świetny, lekko ciepły odcień brązu (idealny do mojego koloru włosów i typu karnacji). Jest pierońsko trwała i prosta do zaaplikowania. Polecam, jeśli szukacie czegoś do ujarzmi wasze brwi na dłuuuugie godziny :)

  • Bourjois, Color Boost, szminki w kredce: mam wszystkie odcienie, a na zdjęciu powyżej pokazałam Wam dwa przykładowe. Szminki rewelacyjnie wręcz nawilżają usta, dają naprawdę intensywny kolor i długo trzymają się na ustach. Na sezon zimowy, kiedy nasze usta często są spierzchnięte, są wręcz idealnym rozwiązaniem :) Polecam! 

Znacie któryś z powyższych produktów? Może czujecie się czymś skuszone? :)

Pozdrawiam, 
Marta

9 komentarze:

Primes pisze...

puder Stay Matte też mi podpasował, teraz testuje ryżowy z Paese:) na ten kultowy bronzer wciąż się czaję, a obu paletek zazdroszczę strasznie:D

Penelopa pisze...

Mam ten puder oczywiście i w sumie tez jestem z niego zadowolona. ;p Kusi mnie ten rozświetlacz i pomadki z Bourjois. :) A tak w ogóle miałaś rozświetlacz Mary Lou? Bo zastanawiam się czy nie lepiej zainwestować w niego... Miałam już parę tańszych niby "zamienników" polecanych przez pewne osoby, ale niestety w sumie to nie to o co mi chodziło.

Magdalena pisze...

Teraz nie pozostaje mi nic innego jak lecieć na zakupy :)

EM pisze...

zastanawialam sie ostatnio nad tym tuszem :)
zapraszamy w wolnej chwili :)

Independent Woman pisze...

Primes - paletki są cudowne, polecam polować na jakieś promocje ;)

Penelopa - nie miałam rozświetlacza z theBalm, chociaż nie powiem, kusi. Mam jednak sporo "szampańskich" rozświetlaczy, wiec Maryśkę sobie daruję. Myślę bardziej o jej siostrze Cindy <3

Magdalena - leć leć i zdaj później relacje co upolowałaś :D

EM - tusz jest fantastyczny, polecam :)

Anonimowy pisze...

Miałam tylko puder Rimmel. Podkład inglot kusi,ale mam kupę drogi do najbliższego mi znanego stoiska inglot, Wiem, że istnieją sklepy internetowe, ale nie ma to jak dobrać sobie kolor na własnej skórze. Z Twojej gromadki absolutnie nie chciałabym posietinta- nie lubię róży w innej formie niż prasowana (chyba mnie ten z dawnej limitki ,,wampirzej" z essence zniechęcił) Monika W.

Independent Woman pisze...

Monika W. - też kiedyś nie lubiłam tintów do policzków :) Trochę ćwiczeń i efekt jest naprawdę powalający :)

MAZGOO pisze...

ale czad Pielęgniarka pozdrawia Pielęgniarkę ;) widze podobnych kosmetyków uzywamy i mamy je w swoich ulubieńcach :) ściskam :)))

Marta M. pisze...

ten podkład z inglota kusi mnie od dłuższego czasu ;) nie wiem tylko czy ten najjaśniejszy kolor będzie dla mnie dobry ;) a bahama mama to moje marzenie od dłuższego czasu ;p ale nie wiem czy będę potrafiła posługiwać się bronzerem, bo nigdy nie używałam tego typu kosmetyków :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook