DENKO: grudzień 2014r.

Już dawno nie przedstawiałam Wam moich zużytków, więc najwyższa pora się za to zabrać :)

WŁOSY:
  •  Nivea Vital, lakier do włosów : testowałam już wiele lakierów utrwalających i stwierdzam, że lakiery Nivei są dla mnie najlepsze. Pięknie pachną, dobrze utrwalają fryzurę i najważniejsze : nie sklejają włosów. 
  • Batiste, suchy szampon do włosów: chyba nie muszę wiele o nim pisać. Świetny kosmetyk odświeżający włosy. Uwielbiam go i wracam do niego regularnie. 
  • Green Pharmacy, olej arganowy i granat: dobra odżywka do włosów. Nie obciąża ich, nadaje blask i sypkość. 
  • Green Phamracy, nagietek lekarski, szampon do włosów: świetny, delikatny szampon  do włosów z tendencją do przetłuszczania. Może plątać włosy ale... od czego mamy odżywki? :)
  • Alterra, kofeinowy szampon do włosów oraz maska do włosów z granatem : aaale przereklamowane cudaki... Zestaw strasznie przeciążał mi włosy, nie ułatwiał rozczesywania oraz w żaden sposób nie poprawił kondycji moich włosów. Nie polecam. 
  • Kallos, bananowa maska do włosów : maski Kallos bardzo lubię i cenię, ale ta spisuje się chyba najlepiej ze wszystkich, jakie miałam okazję stosować. Nie chodzi to o jej zapach (który swoją drogą jest.. uzależniający?), a o fantastyczne działanie na moich zniszczonych włosach. Maska nawilża je, daje piękny blask oraz ewidentnie je nawilża. Polecam, bez dwóch zdań. 
  • Gliss Kur, wersja fioletowa, odżywka dwufazowa bez spłukiwania: jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu, to wiecie, że odżywki tej firmy są moimi małymi KWC. Pomagają w rozczesywaniu włosów i nadają im fajnej, lekkiej struktury.

 HIGIENA CIAŁA:
  •  Original Source, kokosowy żel do mycia ciała : piękny zapach, ale niestety w duecie z potwornym przesuszaniem skóry. Nigdy więcej nie sięgnę po żele tej firmy. 
  • Balea White Passion oraz Black Secret: oba żele były bardzo w porządku. Miały piękne zapachy i nie przesuszały mojej skóry. 
  • Balea, żel z dodatkiem oliwki o zapachy wanilii: miałam nadzieję, że żel będzie jakoś wyjątkowo pielęgnował moją skórę. Tak się nie stało, więc nie jestem z niego jakoś szczególnie zadowolona. Żel, jak żel.

 PIELĘGNACJA CIAŁA:
  •  Avon Planet SPA, odżywczy krem do stóp, łokci, kolan: fantastyczny! Już dawno, żaden kosmetyk pielęgnacyjny z Avon nie przypodobał mi się tak bardzo jak ten. Krem miał bardzo bogatą, tłustą i nawilżającą formułę która świetnie radziła sobie z przesuszonymi strefami na moim ciele. Niekiedy można dostać go w fajnej promocji (np. za 8,99zł) i właśnie wtedy naprawdę warto się w niego zaopatrzyć. 
  • Loton Oil Therapy, olejek kokosowy do włosów: niestety na włosach totalnie mi się nie sprawdził: piekielnie przeciążył mi włosy. Zużyłam go jako oliwkę do ciała i tutaj było lepiej : ładnie nawilżył moją skórę. 
  • Planeta Organica, rokitnikowy krem do rąk : bez szału, bez rewelacji. Kiepsko nawilżał dłonie i potwornie śmierdział: bardzo chemicznie i NIENATURALNIE. 
  • Eveline, luksusowy krem do rąk : tego gagatka bardzo lubiłam. Świetnie nawilżał spierzchnięte dłonie i dodatkowo pięknie pachniał wanilią. Szkoda tylko, że był bardzo niewydajny. 
  • Love 2 Mix Organic, masło do ciała z marchewką i dynią : ulubieniec roku, serio. Więcej pisałam o nim tu: http://independentwoman92.blogspot.com/2014/10/ulubiency-wrzesien-2014r.html

PIELĘGNACJA TWARZY:
  •  Garnier, płyn micelarny 3w1: skuteczny, nie podrażnia oczy, wydajny i... po prostu najlepszy. 
  • Ziaja Liście Manuka, żel do mycia twarzy z peelingiem : średniak. Dobrze domywał resztki makijażu, nie piekł w oczy, przyjemnie pachniał i nie ściągał skóry. Jeśli chodzi o właściwości zdzierające, to były bardzo mierne. 
  • Organique, oczarowy tonik do twarzy: bardzo go lubiłam. Dobrze odświeżał cerę, lekko ją nawilżał i absolutnie jej nie podrażniał. Na pewno kiedyś do niego wrócę.
  • Bielenda, seria Mezzo, do cery z niedoskonałościami : do recenzji tej serii zabieram się od kilku tygodni. Teraz powiem tylko tyle, że to jedna z nielicznych drogeryjnych serii, która naprawdę pomogła mojej zanieczyszczonej cerze. 

RÓŻNE:
  • Orly In a Snap, top coat : najlepszy i nie do pobicia. Lakier wysuszał w sekundzie, dawał piękną taflę a'la paznokcie żelowe i przedłużał trwałość lakieru o 3-4 dni. Po za tym, zużyłam go do ostatniej kropli (nie zgęstniał w połowie, jak np. Sally Hansen Insta-dri). Kupiłam go jakiś czas temu w TK Maxx i jeśli jeszcze raz tam się pojawi, zrobię 15-sto buteleczkowy zapas.
  • Balmi, truskawkowy balsam do ust: dobrze nawilżał usta, ale szczerze? Bez większej rewelacji. Na pewno nie skuszę się na kolejne opakowanie, a tym bardziej na jakieś inne tego typu balsamy do ust (np. Eos). 
  • Bell, hipoalergiczny liner do oczu w odcieniu brązowym : długo trzymał się na powiece, nie blakł, nie kruszył się. Lubiłam go. 
  • Essence, LE Beach Cruisers, złoti-bązowy liner do powiek : miał piękny kolor, ale był bardzo nietrwały.
  • Rimmel, Lash Accelerator Endless : jeden z moich ulubionych tuszów do rzęs w tej granicy cenowej. Pięknie rozdzielał rzęsy, wydłużał je i podkręcał. Plus również za nieosypywanie się. 
  • Essence, Lash Princess, tusz do rzęs: był fantastyczny, dawał efekt sztucznych rzęs (serio), ale pierońsko szybko wysechł. Po dwóch-trzech tygodniach musiałam się z nim pożegnać, ponieważ zaczął się strasznie kruszyć i po prostu nie nadawał się do aplikowania na rzęsy.

Pozdrawiam, 
Marta

8 komentarze:

lokis pisze...

Super denko. Akurat byłam ciekawa opinii o kilku kosmetykach, które odpisałaś ;-)

Aparatka pisze...

Czekam na recenzję serii Mezzo z Bielendy ;)

Martyna Martyna pisze...

Chętnie wypróbuje maskę Kallos, same pozytywne opinie o nich słyszę :)

Anonimowy pisze...

Aż wstyd przyznać ,ale nie miałam nic z Twego denka- jednak na bank zakupie kiedyś micel garniera jak tylko skończy się mój z GP. Nie wiem czy wiesz, ale niedługo ma wejść wersja do skóry tłustej mieszanej (taka z zielona nakrętką) Monika W.

KoosmetycznyŚwiat MoimiOczami pisze...

Uwielbiam suche szampony z batiste! Niezawodne kiedy tylko ich potrzebuje :)

malenka pisze...

Znam micelka oraz Batiste, natomiast kokosowy żel czeka w zapasach - nieco mnie przeraziłaś wysuszaniem :(

Yuki. pisze...

Bardzo mnie zaintrygowałaś tą serią do cery z niedoskonałościami Bielendy, czekam na recenzje :)

Marta M. pisze...

kocham odżywki w sprayu z gliss kur ;) bardzo lubię też micel z garniera ;) używam olejku z bielendy i niestety mnie nie zachwycił, kiedy go skończę planuję zakup serum z kwasami z tej firmy ;)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook