ULUBIEŃCY : STYCZEŃ 2015

Trochę późno, co? Nie ważne. Ważne, że mam dla Was same smakołyki. Zapraszam :)


  • My Secret Natural Beauty, nude look: zaskakująca! Tania (kosztuje nie więcej niż 15zł) i naprawdę jakościowo dobra. Pigmentacja cieni jest wysoka a po za tym, podczas blendowania kolory na powiece nie trają na intensywności i się nie przemieszczają. Uwielbiam ją i ostatnio bardzo często stosuję ją w makijażach dziennych.
  • Revlon Nearly Naked, 120 vanilla : idealny podkład na dzień. Swoim wykończeniem i konsystencją przypomina mi sławny Bourjois Healthy Mix, jednak ten, zdecydowanie dłużej trzyma się na mojej skórze. Po za tym ma dość dobre krycie i zupełnie nie czuć go na twarzy. Nie zapchał mnie i nie podrażnił. Świetny!
  • Maybelline Volum' Express Turbo Boost Lift Up: mały powrót do przeszłości. Kiedyś bardzo namiętnie stosowałam maskary z tej serii. Niedawno postanowiłam wrócić do którejś z nich i wybór padł na tą. Maskara fenomenalnie rozczesuje, pogrubia i podkręca rzęsy. Daje bardzo czarny kolor i właściwie zupełnie się nie osypuje. Polecam - tym bardziej, że kosztuje ok. 20zł w cenie regularnej. 
  • Inglot, konturówka w żelu, nr 95: jest absolutnie nie do podrobienia. Idealnie współpracuje z ciemniejszymi cieniami do powiek (np ciepłymi, czekoladowymi brązami) wydobywając moja zieloną tęczówkę. Po za tym jest prosta w aplikacji i piekielnie trwała. Polecam! 

  •  Nacomi, Olej kokosowy rafinowany : wszystkie wiemy, że to kosmetyk wielofunkcyjny ale u mnie najlepiej sprawdza się... pod oczami. Rewelacyjnie nawilża, natłuszcza i chroni tą wrażliwą okolicę. Polecam spróbować, tym bardziej, że to wydatek rzędu 10-15zł za opakowanie 100ml.
  • Organic Shop, oczyszczająca maseczka do twarzy, Błoto i Algi z Morza Martwego : wielki powrót! KLIK
  • Mixa, Krem na suche strefy : nic tak nie koi moich poniszczonych, przemrożonych, popękanych i wysuszonych dłoni jak to cudo. Konsystencja tego specyfiku przypomina wazelinę, ale ma zupełnie inne właściwości. Kosmetyk momentalnie się wchłania, jednak zostawia delikatną, satynową (?) powłokę na dłoniach. Uwielbiam go i polecam każdemu, kto ma problem ze swoimi dłońmi.
  • Avon, Little Pink Dress : do niedawna myślałam, że najładniejszą z sukienek jest biała. Dziś twierdzę, że Little Pink Dress jest najpiękniejsza i mało tego - wg mnie to jedne z najlepszych zapachów jakie Avon wypuścił. Jest kobieca, zadziorna, trochę słodka, trochę świeża, czysta a może nawet... orientalna? Nie umiem opisać tego zapachu, trzeba samem go spróbować. Po za tym, są to nieliczne z moich perfum, które tak ochoczo komplementują mężczyźni :)
 
Co Wy ulubiłyście w ubiegłym miesiącu? :)



Pozdrawiam,
Marta

8 komentarze:

Aparatka pisze...

Znam jedynie LPD i potwierdzam, zapach 'ma coś w sobie' :)

Anonimowy pisze...

Mam paletkę z tej serii, ale wersję PARTY TIME- jej 2 jasne cienie genialnie mi służą jako rozświetlacze. Moi ulubieńcy miesiąca to zdecydowanie pędzle Zoeva golden rose komplet do oczu. Więcej rzeczy którym okazuje specjalne względy w tym miesiącu nie odnotowałam:) Monika W.

Kasiorra pisze...

te paletki my secret, są identyczne jak hean.

Anonimowy pisze...

Marto wszystko u Ciebie w porządku? Codziennie wchodzę na Twego bloga i czekam na jakiś post... Monika W.

Yuki. pisze...

Uwielbiam olej kokosowy :) Ale ja posiadam nierafinowany, bosko pachnie!

Anonimowy pisze...

będą jeszcze notki?:(

Independent Woman pisze...

Dziewczyny! Jestem, żyję i...posty będą się ukazywać. Nie wiem jeszcze kiedy, ale nie mam zamiaru porzucać działalności blogowej. Nie wiem jeszcze czy tutaj będę kontynuować pisanie czy w innym, świeższym miejscu. Bądźcie cierpliwe. :)

Marta pisze...

uff :) Już myślałam, że coś się stało.. czekamy w takim razie na odzew:) pozdrowienia!

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook