DENKO : pielęgnacja twarzy + kolorówka

   Już nie mam gdzie tych śmieci trzymać! Weekendowe porządki skutecznie zmotywowały mnie do napisania tego posta. Puste opakowania gromadzę od jakiś... 3 miesięcy? Pora na napisanie kilku słów o tym, co ostatnio zużyłam z mniejszą lub większą przyjemnością. Zapraszam na część pierwszą, w której opowiem Wam o kosmetykach do pielęgnacji twarzy i kolorówce. 

  •  Ziaja, ogórkowy tonik do twarzy (cena ok. 7zł) : kiedyś, za czasów gimnazjum i liceum to był stały punkt w mojej pielęgnacji twarzy. Później trochę o nim zapomniałam, ale ostatnio postanowiłam sobie przypomnieć dlaczego go tak lubiłam. Dzisiaj, z perspektywy czasu wydaje mi się, że uwielbiałam go przede wszystkim za zapach i... niską cenę :) Tonik dobrze odświeża twarz i idealnie nadaje się do przemywania cery rano, tuż po wstaniu. Lubię go, nie zrobił mi krzywdy i pewnie kiedyś jeszcze do niego wrócę. 
  • Mixa, tonik do demakijażu przeciw przesuszaniu (cena ok. 15zł) : tonik do demakijażu? Pierwsze słyszę. Tonik pięknie pachnie różą, dobrze odświeża cerę i... i tyle. Absolutnie nie stosowałabym do do demakijażu bo uważam, że nie do tego tonik został stworzony. Dobry, zwykły, ot.. taki. P.S.: pompka totalnie nie sprawdza się w wodnistej konsystencji kosmetyku. Mixa, nie przesadzaj :D
  • Garnier, płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy (cena ok. 18zł) : ulubiony, skuteczny tani, wydajny. Nic więcej o nim chyba nie muszę pisać bo już chyba wszystko o nim zostało powiedziane. Polecam. 
  • Avon Solutions, pianka do mycia twarzy do skóry tłustej i mieszanej (cena ok. 15zł) : dobrze myła buzię, nie piekła w oczy i o dziwo - nie wysuszała cery. Plus oczywiście za pierońską wydajność. Avon pozytywnie zaskoczył mnie kosmetykiem do pielęgnacji twarzy. 
  • Avon Planet Spa, emulsja do twarzy przywracająca równowagę (cena ok. 17zł) : nie, nie i jeszcze raz nie. Z plusów to tylko piękny zapach. Kosmetyk potwornie piekł mnie w oczy i strasznie przesuszał cerę oraz... dłonie! Nie polecam. A kysz. 
  • Ziaja, Liście Manuka, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy (cena ok. 8zł) : przyzwoity, drobnoziarnisty peeling do twarzy. Miał ładny zapach i dość dobre działanie złuszczające. Nie zaszkodził, ale też nie pomógł w jakiś wybitny sposób. 



  • Avon Anew, Hydro-Adwance, nawilżający krem z SPF 10 oraz żel-krem (cena ok. 30zł/szt) : staram się nie stosować kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy tej marki, bo zwykle oprócz pięknego zapachu, nie mają więcej nic do zaoferowania. W tym przypadku też tak było. Krem na dzień z SPF 10 zupełnie nie chciał się wchłaniać i pozostawiał skórę lepką. Finalnie zużyłam go do... ciała. Jeśli chodzi o żel-krem to było trochę lepiej : szybciej się wchłaniał i lekko nawilżał skórę. Sorry, ale nie tego oczekuję od kremu za takie pieniądze. 
  • Bielenda Super Power Mezzo Serum, aktywne serum korygujące do cery z niedoskonałościami (cena ok. 22zł) : to moje 4/5/150 opakowanie tego kosmetyku i wiem, że będzie kolejne. Ma świetny skład i naprawdę fantastycznie działa na moją skórę skłonną do zaskórników. Dobrze ją nawilża, lekko złuszcza i wyrównuje koloryt. Polecam!
  • Bielenda Super Power Mezzo Krem, aktywny krem korygujący do cery z niedoskonałościami (cena ok. 22zł) : w połączeniu z serum o którym pisałam wyżej, stanowi duet idealny. Skóra staje się bardziej nawilżona, wygładzona i rozjaśniona. Najlepszy drogeryjny krem z jakim miałam przyjemność współpracować. P.S.: no i ten skład! :)
  • Bielenda, Argan Bronzer (cena ok. 22zł) : najlepsze serum/olejek brązujące do twarzy, z jakim się do tej pory spotkałam. Nie daje efektu przepalenia na solarium, jedynie delikatnie podbija naturalną barwę mojej skóry. Stosowałam go na noc, a po przebudzeniu moja cera wyglądała rewelacyjnie. Świeżo, promiennie i ZDROWO. Kolejny świetny produkt Bielendy.  



  • Wibo Growing Lashes Stimulator Mascara (cena ok. 10zł) : jeśli nie wiem jaki tusz sobie kupić, wybieram ten. Stary, sprawdzony, dobry. Pięknie wydłuża rzęsy, unosi je i delikatnie pogrubia. Jest łatwo dostępny i niedrogi. Polecam spróbować. 
  • Maybelline, Super Stay 10h Tint Gloss, nr 180 (cena ok: 20zł) : bardzo lubiłam ten barwnik do ust - długo się utrzymywał i dawał piękny, malinowy kolor. Niestety zaczął brzydko pachnieć i muszę się z nim pożegnać. 
  • Guerlain, Meteorites nr 01 tein rose (cena ok.: 230zł) : czy ktoś powiedział, że meteorytów się nie da zużyć?! Da się i moje meteoryty są na to najlepszym dowodem. Wiele osób mówi, że to kosmetyk zbędny : nie, dla mnie nie. Dla mnie to obowiązkowy krok w każdym makijażu. Pięknie rozświetla skórę i zarazem ją matuje. Fixuje makijaż i sprawia, że staje się bardziej glamour. To opakowanie używałam przez ok. 3,5 roku i... już mam kolejne. 230zł ktoś może powiedzieć, że to chore. Jeszcze raz powiem, że nie dla mnie. Teraz z przyjemnością zużywam kolejne opakowanie i wiem, że będą następne. 
  • Rimmel Stay Matte, nr 05 (cena ok. 20zł) : najlepszy puder matujący dostępny w drogerii. Używałam już setek i stwierdzam, że nie warto inwestować w coś droższego. Ten jest wydajny, ma ładny kolor, nie widać go na twarzy i naprawdę na długo trzyma w ryzach przetłuszczającą się skórę. Polecam, bez dwóch zdań.
  •  Rimmel Match Perfection, nr 030 (cena ok. 30zł) : dobry korektor rozświetlający dla osób nie wymagających perfekcyjnego krycia. U mnie sprawdzał się dobrze, ponieważ nie mam większych problemów z nierównym kolorytem pod oczami. Po za tym trzyma się nieźle, nie waży się jakoś dramatycznie i nie włazi w zmarszczki. Wart spróbowania, szczególnie w promocji -40%. 
  • Inglot HD, podkład do twarzy nr 73 (cena :79zł) : moje początki z tym podkładem były dość trudne. Przez to, że aplikowałam go pędzlem był bardzo widoczny na twarzy, nie wtapiał się w nią i lubił się zważyć. Na szczęście w pewnym momencie odkryłam, że najlepiej nakładać go palcami i tak, sprawdza się najlepiej. Mocno kryje i nie odznacza się na cerze. Dobry podkład dla osób z cerą normalną lub co najwyżej mieszaną. Kupię go ponownie? Raczej nie.  


Pozdrawiam i życzę udanego weekendu, 
Marta


2 komentarze:

Marta pisze...

bardzo lubię ten korektor z Rimmela :) chociaż teraz mam z Bell Hypoallergenic i myślę, że jest jeszcze lepszy a kosztuje 10 ziko :DD

Anonimowy pisze...

Uwielbiam Argan Bronzer :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook