DNEKO: PIELĘGNACJA CIAŁA + PIELĘGNACJA WŁOSÓW

Tak jak zapowiadałam w poście wcześniejszym, zapraszam Was na drugą i ostatnią już część zużyć ostatnich miesięcy. 

  •  Love To Mix Organic, pomarańcza i chilli, szampon stymulujący wzrost włosów (cena ok. 15zł) : nie stymulował wzrostu ale... niesamowicie wygładzał włosy odpowiednio je dociążając. Miał cudowny zapach i używanie go to była czysta przyjemność. 
  • Planeta Organica, marokański balsam do włosów (cena ok. 15zł) : lubię każą odżywkę z tej firmy więc i ta mnie nie zawiodła. Dobrze zmiękczała włosy i nadawała im fajny, zdrowy blask. 
  • Avon, Advance Techniques, serum do włosów (cena ok. 15zł) : BUBEL -> klik
  • Avon Naturals, miodowy szampon i maska do włosów (cena ok. 7zł/szt) : seria odkopnie obciążała moje włosy. Kilka godzin po ich umyciu były oleiste. Fu. Nie polecam.



  • Naturia Siberica, szampon dla wrażliwej skóry głowy (cena ok. 13zł) : pięknie pachniał, skutecznie mył ale... obleśnie oblepiał włosy. Porażka, nie polecam. 
  • Babuszka Agafia, balsam do włosów (nie pamiętam dokładnie z jakimi wyciągami, cena ok. 9zł) : był strasznie niewydajny. Aby rozsmarować go na połowie długości włosów musiałam użyć co najmniej 2x więcej niż zwykle. Po za tym nie robił z włosami nic spektakularnego...
  • Khadi, henna do włosów z amlą (cena ok. 35zł) : w najbliższym czasie ukaże się post o mojej przygodzie z tym produktem. 
  • Planeta Organica, balsam do włosów z olejem arganowym (cena ok. 10zł) : bardzo dobra, niedroga odżywka do włosów. Dobrze działała na moje włosy i z wielkim żalem się z nią rozstaje. Minus oczywiście za nieporęczne, niepraktyczne, twarde opakowanie. 
  • Timotei, suchy szampon do włosów (cena ok. 16zł) : chciałam poeksperymentować i zamiast sprawdzonego Batiste sięgnęłam po tego cudaka. Nie mogę powiedzieć, że jest gorszy. Jest na pewno inny. Nie zostawia właściwie żadnego osadu na włosach, ładnie pachnie i.. rzeczywiście odświeża włosy. W inny sposób niż Batiste, ale również mu się to udaje. Pewnie jeszcze do niego wrócę.  



  •  Le Petit Marseillais, mandarynka i limonka, żel pod prysznic (cena ok. 15zł) : o Boże. Tylko nie on Jeszcze nigdy nic do mycia ciała mnie nie uczuliło. Temu się to udało. Wysypka, pieczenie, świąd. Nie, nie i jeszcze raz nie. 
  • Avon Senses, Sweet Kiss (cena ok. 8zł) : uwielbiam żele do mycia ciała z Avon. Mają piękne zapachy, są bardzo wydajne i stosunkowo tanie. Ta wersja była lekko słodka, trochę kwiatowa i... na pewno bardzo przyjemna. Polecam, 
  • Love 2 Mix Organic, ananas i żurawina, antycellulitowe masło do ciała (cena ok. 27zł) : świetny kosmetyk! Dobrze nawilżał skórę i delikatnie ją napinał. Nie zauważyłam aby zminimalizował mój cellulit ale i tak lubiłam go używać. 
  • Ziaja, Masło Kakaowe (cena ok4zł) : ulubiony nocny krem do stóp!
  • Ziaja, Naturalny Oliwkowy płyn do higieny intymnej (cena ok. 9zł)  : od alt używam żeli do intymnej tej firmy i jestem z nich zadowolona. Nie podrażniają mnie, nie wywołują reakcji alergicznych i są bardzo wydajne. Polecam.



  •  Marion, skarpetki złuszczające (cena ok. 15zł) : spowodowały złuszczanie się naskórka, jednak efekt jest bardzo nietrwały : to znaczy, że nie zauważyłam większej zamiany w kondycji moich stóp długofalowo. Nie kupię więcej. 
  • Gilette Satin Care, żel do golenia z wyciągiem z awokado (cena ok. 13zł) : od lat stosuję żele do golenia tej firmy i dla mnie są niezawodne. 
  • Balea, mydło do mycia rąk z papają i maślanką (cena ok. 7zł) : pięknie pachniało ale niestety okrutnie przesuszyło moje dłonie. Nigdy więcej. 
  • GOSH, Self Tan Lotion (cena ok. 35zł) : najlepszy, najtrwalszy, NAJSZYBSZY. Daje przepiękny oliwkowy odcień opalenizny już po pierwszej aplikacji. Nie schodzi nieestetycznymi plamami i absolutnie nie śmierdzi spalonym kurczakiem. Po za tym ma fajny skład i doskonale nawilża skórę. Ideał. 
  • Avon Sun, samoopalacz do twarzy i ciała (cena ok. 18zł) : ładnie opalał ciało ale... po pierwsze potwornie się kleił, a po drugie posiadał w sobie DROBINY BROKATU które ni w ząb do mnie nie przemawiały. 
  • Lirene BODY ARABICA, balsam brązujący do ciała, karnacja ciemna (cena ok. 14zł) : RECENZJA

Pozdrawiam, 
Marta

1 komentarze:

Marta pisze...

bardzo lubię ten samoopalacz z Gosha :)

Prześlij komentarz

 

Obserwatorzy

Bloglovin

Facebook